Posted on Leave a comment

JAK ZACZĄĆ RYSOWAĆ OŁÓWKIEM? – 5 ZASAD

5 ZASAD RYSUNKU - CO MUSISZ WIEDZIEĆ BY ZACZĄĆ RYSOWAĆ?

Czasami rysując czy malując nie do końca wiemy na jakie rzeczy powinniśmy zwracać uwagę podczas tworzenia naszych dzieł. W tym wpisie chciałabym przybliżyć moje poglądy i przedstawić 5 zasad, które pomogą w procesie tworzenia rysunku krok po kroku. Są to:

1. proporcje

2. perspektywa

3. detal

4. faktura

5. cienie

Te 5 rzeczy jest kluczowych do zrozumienia tego co się rysuje. Dzięki tej wiedzy nie będziecie musieli tępo przerysowywać zdjęć, tylko będziecie rozumieć to co rysujecie.

Na grupie na Facebook’u RYSUJ, MALUJ dnia 14.09.2020 odbył się live z WYZWANIEM RYSUNKOWYM – TYDZIEŃ 19, który można znaleźć w module WYZWANIE RYSUNKOWE. Tych, którzy jeszcze nie są na grupie serdecznie zapraszam do dołączenia!

szkic postać

1. PROPORCJE

Czy miewasz sytuacje kiedy zaczynasz tworzyć szkic nie mierząc żadnego elementu, z którego rysujesz? To błąd!

Zacznij tworzyć w sobie nawyk mierzenia i sprawdzania proporcji między różnymi elementami kompozycji. Pamiętaj nie tylko o mierzeniu względem jakiejś określonej długości. Porównuj wiele różnych długości i szerokości. Nie zamykaj się tylko na jedną jednostkę podstawową.

A to czym jest jednostka podstawowa w rysunku dowiesz się z nagrania na kanale YouTube, w którym opowiadam o tym jak zacząć rysunek, aby obejrzeć kliknij TUTAJ.

Wracając do tematu – nie rysuj na oślep. Na oko. Tak jak ci się wydaje. Bo najczęściej tylko ci się właśnie wydaje, że jedna linia idzie pod takim kątem a inna pod innym. Skąd masz mieć pewność? Na pewno nie z samej obserwacji. Uwierz mi – nie raz miałam sytuacje, kiedy nie mogłam rozgryźć co jest nie tak w mojej pracy. Wtedy z pomocą przychodził ołówek i dokładne wyliczenia.

Niestety, przygotuj się na ułamki i części nieparzyste. Nie zawsze twoje proporcje będą idealne, typu 1 do 2 czy 3 do 8. Czasami długość a będzie w innej długości na twoim rysunku mierzyć 5/7 albo inną liczbę w postaci ułamka. Albo długości będą mierzyć jeden i kawałek. Przygotuj się na to i nie bój się tego!

Nie daj ani mi, ani sobie wmówić, że to jest trudne. Bo nie jest, bez przesady. Nie musisz wykonywać skomplikowanych obliczeń. Wystarczy, że chwycisz ołówek, koniec grafitu będzie definiować jeden koniec odcinka, a miejsce, w którym go trzymasz drugie.

A jeśli chcesz zmierzyć pod jakim kątem układa się dana krawędź to przyłóż ołówek do niej i spróbuj przenieść na wyprostowanej ręce na kartkę papieru. To są małe nawyki, które trzeba ćwiczyć. Jednak takie właśnie są podstawy rysunku – wypracowane mini przyzwyczajenia.

szkic ołówkiem

2. PERSPEKTYWA

Słowo, którego nie cierpi większość artystów nie widząc dlaczego. Perspektywa pojawia się dosłownie wszędzie dookoła nas. Naprawdę warto dowiedzieć się chociaż o jej podstawach, czyli o perspektywie jednozbiegowej oraz dwuzbiegowej. To absolutne minimum.

Warto również zainteresować się różnicą między perspektywą kolinearną oraz zgodnokątną. Dzięki temu prace będą wyglądać na poprawnie ujęte i nie będą „kopnięte”

Wiele tematów z zakresu perspektywy i nie tylko przedstawiłam w swoim kursie PODSTAWY RYSUNKU. Jeśli zależy Ci na wartościowej wiedzy zebranej w posortowanych lekcjach oraz na ćwiczeniach przeprowadzających krok po kroku przez zagadnienia dotyczące podstaw rysunku, to koniecznie zajrzyj do kursu PODSTAWY RYSUNKU!

Perspektywa nie pojawia się tylko w budynkach. Mało kto wie ale podstawowe bryły takie jak sześciany mogą ogromnie pomóc w procesie zrozumienia jak powinny kształtować się krawędzie obiektów prostopadłościennych. Na kanale znajduje się już kilka filmów, gdzie mówię o perspektywie i pokazuję jak rysować sześciany. Jeden z nich możesz obejrzeć TUTAJ. Ich konstrukcja pomaga w narysowaniu:

– krzesła

– stołu

– szafki

– podłogi

– ściany

– okien

… i wielu innych tematów, w których pojawiają się ściany, względem których pozostałe są pod kątem prostym.

Ale właśnie, tu potrzebna jest świadomość tego, że takie ćwiczenia mają pomóc w zrozumieniu jak powinny układać się kąty krawędzi. Nie powinny być bezmyślnym ćwiczeniem samych sześcianów. Zmodyfikuj tą bryłę i spróbuj z niej stworzyć pudełko albo prosty dom.

3. DETAL

Kolejne zagadnienie, które bardzo często jest traktowane po macoszemu. Bo „później go dorysuję”, „jak zacznę cieniować to przecież pokażę fakturę tego kosza”, „bez sensu, po co mam rysować krawędzie skoro będę to cieniować”…

I do czego to doprowadza? Do prac, w których dominują wielkie zacieniowane plamy, które nie posiadają w sobie żadnego ciekawego punktu zaczepienia. Plam, które są jednolite i nic w nich się nie dzieje. Rozległe połacie elementów bez życia.

Detal, który zaznaczamy przed cieniowaniem pomaga nie tylko w dokładnym przestudiowaniu wyglądu rzeczy, którą chcemy narysować. Pomaga później przy nakładaniu pierwszych warstw szrafowania. Nie błąkamy wtedy i nie próbujemy na ślepo znajdować tej odpowiedniej krawędzi, do której powinien dochodzić cień – nie!

Mamy wszystko pięknie narysowane, zaznaczone, pokazane. Dzięki temu przejście do kolejnych etapów jest czystą przyjemnością. To podstawa i baza do kończenia rysunku.

Być może ktoś to potraktuje jako pójście na łatwiznę. Skoro narysuję wszystkie widoczne krawędzie to wystarczy, że je później wypełnię… Dokładnie o to w tym chodzi! Rysunek ma być przyjemnością, a nie katorgą. Pomagajmy sami sobie w procesie tworzenia i twórzmy nawyki, dzięki którym nie będziemy wyrywać sobie włosów z głowy, tylko z łatwością i precyzją stworzymy podkład gotowy do wykończenia.

aparat rysunek

4. FAKTURA

To pojęcie, o którym zapomina wiele osób – chyba nawet bardziej niż poprzedni podpunkt. Często spotykam się z pięknie poprowadzonymi podstawami, jednak przy etapie cieniowania, które pokazuje nam fakturę rysowanej rzeczy… czar pryska.

Najczęściej jest to spowodowane błędnym myśleniem, że „przecież wystarczy wypełnić przestrzeń zygzakiem”. No nie wystarczy.

Po pierwsze, spójrz na wszystko co cię dookoła otacza. Czy stół, łóżko, telefon czy podłoga ma w sobie dziury? Nie ma. Czemu zadaję tak dziwne pytanie?

Ponieważ wiele osób cieniuje tak, jakby plama była właśnie podziurawiona. Uważam, że to błąd. Skoro widzimy, że ściana ograniczona jest dość ostrymi krawędziami czy jakikolwiek przedmiot, który nas otacza to czemu nie wydobywamy w rysunku gładkiej plamy w formie zamkniętej i skończonej? Z ostrymi i konkretnymi krawędziami?

Są też inne sytuacje kiedy staramy się stworzyć wręcz mgiełkę przy krawędziach. I nie zrozum mnie źle. Jeśli praca jest autorska, widać w tym jakiś głębszy zamysł i styl to obie te metody będą się bronić. W tym punkcie chodzi mi o to, aby nie cieniować bezmyślnie. Żeby zastanowić się może nad tym jak faktycznie coś wygląda, a nie jakie nam się wydaje. Albo żeby nie doprowadzać do sytuacji, że zawsze będziemy szrafować w ten sam sposób dosłownie wszystko. To droga do nikąd.

rysunek owoc

5. CIENIOWANIE

Ten punkt łączy się z poprzednim. Jednak chodzi mi tutaj o podstawy higieny pracy, tzn. kolejność cieniowania jak i unikanie zabrudzeń.

Cieniowanie powinno odbywać się etapami. Dlaczego? Ponieważ cieniując na samym początku za mocno prawdopodobnie będziemy zmuszeni użyć później gumki. A pamiętajmy, że gumka ściera również warstwę papieru, więc jeśli będziemy zmazywać ciemną plamę ołówka to prawdopodobnie wyjdą z tego dwie rzeczy. Wgłębiona kartka przez zbyt mocny nacisk ołówka, jak i uszkodzona wierzchnia warstwa kartki. Przez ten drugi czynnik nakładanie kolejnych warstw ołówka może wyglądać nieestetycznie.

Poza tym podczas cieniowania warto pamiętać o podłożeniu kartki czy przezroczystej folii pod rękę. Jednak pamiętajcie by zbyt mocno nie przesuwać ją po rysunku! Musi być sztywno unieruchomiona do podłoża, ponieważ jeśli będzie podążać razem z ruchem naszej dłoni podczas szrafowania, to będziemy rozmazywać pocieniowaną część pracy w taki sam sposób, w jaki byśmy to robili nie mając podłożonego arkusza papieru.

Nie musimy przyklejać podkładki do kartki z rysunkiem. Wystarczy, że przytrzymamy ją podczas rysowania drugą ręką.

aparat rysunek

Mam nadzieję, że tym wpisem zainspirowałam cię do włączenia tych rad do następnych prac rysunkowych.

Jeśli zainteresował cię ten wpis to serdecznie zapraszam do zapisania się do newslettera, dzięki czemu będziesz na bieżąco powiadamiany o nowych wpisach.

Zero spamu, same konkrety i wartościowe treści 😉

Napisz co sądzisz – czy powinnam coś dopisać do tej listy? Planuję zrobić jeszcze jedną na ten temat i z chęcią chciałabym skonfrontować swoje pomysły z waszymi!

Posted on Leave a comment

CZY KAŻDY MOŻE TWORZYĆ SZTUKĘ?

malarstwo

CZY KAŻDY MOŻE TWORZYĆ SZTUKĘ ?

Jedną z podstawowych ludzkich potrzeb jest potrzeba tworzenia, która przekłada się na wiele aspektów i dziedzin naszego życia. Tworzenie autorskich wizji, realizacji ich, jest możliwe i potrzebne każdemu, niezależnie od wykształcenia i warunków w których żyje. Historia ludzkości pokazuje jak istotnym elementem życia była sztuka, jak wiele uwagi jej się poświęcało, mało tego, wyprzedzała ona pismo co bez wątpienia stanowi o jej wadze.

Sztuka dziś kojarzy się z czymś ekskluzywnym, uprzywilejowanym i często zakłada się, że twórcami mogą być jedynie utalentowani – wybrańcy losu, a przecież historia jak i nasze codzienne życie pokazuje, że z tym potencjałem rodzi się każdy.

Od momentu kiedy dziecko potrafi manipulować kredką i stawiać pierwsze linie na papierze, okazuje się to jedną z przyjemniejszych i lubianych przez nie rozrywek w okresie ich dorastania. Tworzenie barwnych kompozycji, przedstawień, figur przestrzennych często staje się dla nich elementem dnia codziennego, i z miesiąca na miesiąc można zauważyć ogromny progres, jaki dziecko wykonuje. Dlaczego więc ta potrzeba w wielu z nas z czasem zanika? Może dlatego, że wykształcają się w nas potrzeby tworzenia na innych polach, w odmiennych dziedzinach życia, i plastykę zastępujemy inną, bliższą naszemu sercu działalnością. Niemniej jednak, możemy przyjąć, że z tym potencjałem i potrzebą tworzenia rodzi się każdy z nas, co jest równoznaczne z tym, że każdy z nas może artystą zostać lub się tego nauczyć.

Dołącz do mojej grupy RYSUJ, MALUJ na facebook’u, jeśli chcesz poznać ludzi stawiających pierwsze kroki w świecie sztuki, śledzić postępy i brać udział w cotygodniowych wyzwaniach rysunkowych!

dziecko maluje

Temat talentu, sztuki tworzonej przez każdego, jest szeroko komentowany, zwłaszcza w świecie artystów profesjonalnych, dla których ci bez zawodowego przygotowania, nieprofesjonalni, stanowią nierzadko obiekt drwin, nieprzyjemnych komentarzy i frustracji, zwłaszcza jeśli doskonale odnajdują się na rynku sztuki i odnoszą jakieś sukcesy. Oczywiście, sztuka się broni sama, i nie jest to regułą, ale istnieje jakiś cichy konflikt pomiędzy artystami, którzy poświęcili swojej twórczości lata nauki, a tymi którzy tworzą nieprofesjonalnie, a grono ich odbiorców jest bardziej szerokie i usatysfakcjonowane. Myślę, że to już temat na odrębny tekst, bo ten dzisiejszy chciałabym poświęcić wrodzonemu potencjałowi, z którym każdy z nas się rodzi i może w sobie szlifować w zależności od potrzeb. Sama jestem przykładem artysty samouka, a jednocześnie w mojej codziennej pracy z uczniami obserwuję ich postępy i świetne wyniki nauczania.

Przy okazji – zapraszam do zapoznania się z moim autorskim kursem rysunku – który znajdziecie TUTAJ.

Podstawą takiego rozwoju jest nie tylko teoria i skupienie się na pewnych elementarnych zasadach, funkcjonujących w sztuce od setek, a nawet tysięcy lat, ale przede wszystkim chęć i zaangażowanie, które decyduje o pewnym sukcesie. Efekty tej nauki nie zawsze są równe, ale postęp, który osoby uczące się wykonują jest niepodważalny. O tym co sądzę o nauce rysunku możecie przeczytać więcej w moim poprzednim wpisie, który możesz znaleźć TUTAJ.

Kwestionowanie więc tego czy każdy może zostać artystą uważam za zupełnie bezpodstawne, zwłaszcza że nie każdy artysta musi tworzyć sztukę zawodowo, co wiąże się z potrzebą zarobku i tym samym pewnej rozpoznawalności na rynku.

nauka rysunku

Kiedy już przestaniemy wiązać sztukę, artystę z karierą zawodową i możliwością życia, utrzymania się z tego co tworzy, sprawa zaczyna być dużo bardziej oczywista. Sam fakt tworzenia do tzw. szuflady, nie dyskryminuje wcale jakości takiej sztuki, tak samo jak popyt na pewne dzieła nie jest wyznacznikiem ich faktycznej wartości artystycznej.

Podobnie należy wspomnieć o chociażby sztuce prymitywnej, czy art brut, które są wynikiem prostej i czystej potrzeby duszy. W wyniku tych pobudek, tak elementarnych, powstały dzieła specyficzne, o wyjątkowym charakterze, pozbawione wystudiowanej wiedzy i umiejętności, ale za to przepełnione sercem i nieskażoną niczym, bardzo indywidualną estetyką

Na pewno znacie dzieła Nikifora, Henri’ego Rousseau, czy Teofila Ociepki, i choć szeroko dyskusyjna jest wartość artystyczna wielu z tych dzieł, to niepodważalny jest fakt, że Ci twórcy byli artystami z prawdziwego zdarzenia. Podobnie instynktownym zjawiskiem w sztuce, nieco dzikim i nieokrzesanym jest Art Brut, tzw. sztuka marginesu, ludzi wykluczonych. Jest to sztuka, która w zasadzie przenika się, bądź stanowi część prymitywizmu i jest tworzona równie spontanicznie, najczęściej przez osoby niewykształcone, z marginesu społecznego, więźniów czy osoby dotknięte chorobą psychiczną. 

Niezwykłym przykładem takiego artysty jest postać Adolfa Wölfli, szwajcara, który będąc pacjentem szpitala psychiatrycznego stworzył dzieła niezwykłe, bardzo złożone i intensywne, w których mocno manifestuje się horror vacui. Jego dzieła zawierały specyficzny zapis muzyczny, który początkowo stanowił element czysto dekoracyjny jednak z czasem Wölfli aranżował tę melodię na papierowej trąbce. Dziełem jego życia była autobiograficzna epopeja, która mierzyła 45 tomów, i składała się z 25 000 stron, 1600 ilustracji w której życie Adolfa przenika się z tym wyimaginowanym, fantastycznym. Twórczość tego artysty, odbiła się ogromnym echem i bardzo wpłynęła na społeczne zrozumienie i akceptację tego rodzaju sztuki. Mało tego, sztuka prymitywna, okazała się być w pewnym momencie wielką inspiracją dla innych, już profesjonalnych, wykształconych artystów, co zapoczątkowała zwłaszcza ekspresjonistyczna grupa Der Blaue Reiter do której należeli artyści tacy jak Wassily Kandinsky , Auguste Macke , Franz Marc , Alexej Jawlensky, czy w późniejszym czasie Paul Klee.

Sztuka więc jako jedna z elementarnych potrzeb duszy ma również działanie terapeutyczne, pozwala wyzwolić pewne emocje, przekazać je dalej, stanowi wypowiedź tego co żyje głęboko w podświadomości. Jest więc przeznaczona dla każdego i każdy ma prawo mianować siebie artystą. Historia pokazuje, że nie tylko to co ogólnie uznawane jest za piękne ma ogromne znaczenie w całokształcie sztuki danego czasu, a sztuki naiwne przenikają do świata sztuki wyższej odciskając na niej pewne ślady.

Podobnym zjawiskiem i skalą oddziaływania jest całokształt sztuki ludowej, która choć nierzadko uznawana za prymitywną, przez setki lat przenikała do świata sztuki wyższej. W Polsce zjawisko to było odczuwalne zwłaszcza od XIX wieku, gdzie sztuka Młodej Polski silnie czerpała z motywów ludowych, przenosząc je na grunt nowych trendów. Podobne zjawiska kształtowały się nie tylko na naszych ziemiach, ale i w innych regionach świata, a artyści sięgali po inspiracje nie tylko z rodzimej sztuki. Istnieje nawet bardzo znana anegdota jakoby Henri Mattise, słynny artysta i kolekcjoner egzotycznych przedmiotów miał nabyć niewielką afrykańską figurkę pochodzącą z ludu Vili (w dzisiejszej Demokratycznej Republice Konga) i która to miała odegrać kluczową rolę w twórczym życiu dwóch największych artystów tamtego czasu. Figurka ta miała przedstawiać siedzącą postać, którą cechowała pociągła twarz, długie tułowie, zbyt krótkie nogi i niewielkie stopy. Figurka ta bardzo natchnęła artystę, i zaczęła wypełniać jego obrazy, a fascynację tę zaczął podzielać zaprzyjaźniony z Matissem Pablo Picasso. Ten, tak bardzo zachwycił się sztuką afrykańską, że zaczął regularnie odwiedzać muzeum etnograficzne w Palais du Trocadéro, które stało się dla niego jednym z podstawowych źródeł inspiracji dla stworzenia przełomowego dzieła jakim były „Panny z Avignionu”.

Panny z Avignonu

Takich tendencji, wpływów sztuk ludowych, czy sztuk naiwnych na tzw. sztukę wysoką można by wymienić setki jak nie tysiące, i takie zjawisko nadal jest obecne i przejawia się w niemal wszystkich dziedzinach twórczych od malarstwa, rzeźby, po design, a nawet street art.

Zbaczając jednak od sztuki prymitywnej, czy ludowej, nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o wielu znakomitych artystach, którzy osiągnęli ogromny sukces i mieli realny wpływ na całe środowisko twórcze pomimo braku odpowiedniego wykształcenia artystycznego. Przecież pojęcie sztuki prymitywnej nie odnosi się do każdego kto nie przebrnął przez cały system edukacji plastycznej. A takich artystów mamy naprawdę sporo. Bardzo często artyści Ci nie podjęli tej edukacji świadomie, i dzięki Bogu! Być może nie stali by się tym kim się stali gdyby nie podążanie własnymi drogami. Taką ścieżkę rozwoju wybrał chociażby Zdzisław Beksiński, który ostatecznie podjął studia na wydziale Architektury, zamiast krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, na którą się również dostał. Innym świetnym przykładem artysty samouka, jest równie znana wszystkim postać Vincenta Van Gogha, który choć niedoceniany za życia, stał się ikoną XX wieku, a żywa kolorystyka jego prac i emocjonalny wydźwięk wywarły dalekosiężny wpływ na całą późniejszą sztukę. Van Gogh zaczął malować stosunkowo późno, bo w okolicy 30 urodzin, a swoje najlepsze i najbardziej znane dzieła stworzył w ciągu ostatnich dwóch lat swojego krótkiego, bo 37 letniego życia. W tym stosunkowo krótkim czasie van Gogh stworzył ponad 2000 dzieł, w tym obrazów olejnych, akwarel, rysunków i szkiców.

Jak widzicie nie ma znaczenia wiek, wykształcenie, warunki materialne tylko chęć, zaangażowanie i poświęcenie wielu godzin pracy by móc się realizować i rozwijać. Zapewne większość z Was ma kontakt ze sztuką i tworzy na mniejszą lub większą skalę. Tych którzy jeszcze się nie ośmielili – chciałabym tymi historiami zachęcić do spróbowania. Niezależnie od tego czy macie już jakieś doświadczenie w plastyce, uwierzcie w swoje możliwości i wasz potencjał, a jeśli nie wiecie jak zacząć to znaleźliście się w dobrym miejscu – postaram się Wam pomóc.

Zajrzyjcie do mojego kursu, w którym każdy niezależnie od stopnia zaawansowania, znajdzie coś dla siebie i rozwinie swoje dotychczasowe umiejętności.

Zapraszam również do obserwowania mojego kanału na You Tube, na którym systematycznie zamieszczam filmy z lekcjami rysunku.

Posted on Leave a comment

WENA

WENA - FAKTY I MITY

Pewnie zawsze zastanawiałeś się czy to prawda, że wystarczy chwycić ołówek czy pędzel w rękę i mając natchnienie stworzyć dzieło swojego życia?

Grupa na Facebook’u RYSUJ, MALUJ – DOŁĄCZ!

Czym dla Ciebie jest wena? Z tym pojęciem miałam styczność między innymi na uczelni, na której studiowałam. Okazało się, że większość koleżanek, które były w grupie twierdziła, że aby coś stworzyć, potrzebują natchnienia, weny. Był to dla mnie dosyć uderzający argument, zakrawający o hipokryzję, zwłaszcza, że większość osób pracowała już jako grafik komputerowy i była zatrudniona w różnych firmach albo pracowała jako wolny strzelec. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego pracując w artystycznym zawodzie, ludzie są w stanie tworzyć zawodowo przez większą część dnia, bez większego przypływu natchnienia, a po pracy, mając już możliwość tworzenia czegoś w pełni indywidualnego, nagle potrzebują weny.

To ciekawy temat, ale też swego rodzaju mit, że artysta żeby stworzyć ciekawe dzieło musi doznać olśnienia, wizji, impulsuby coś stworzyć. Tymczasem doświadczenie pokazuje zupełnie coś innego. Owszem, są osoby, które tworzą coś tylko raz na jakiś czas – każdy ma do tego prawo. Ale tworzy to przekłamane przeświadczenie, że ludzie parający się sztuką tworzą swoje dzieła tylko w chwilach natchnienia. Tak najczęściej nie jest.

Żyjemy teraz w erze social mediów, więc dostęp do informacji jest niezwykle rozszerzony. Wystarczy przejrzeć media niektórych artystów, którzy pokazują, że wcale nie rysują ani nie malują raz na jakiś czas, tylko wręcz codziennie ćwiczą swój warsztat. Chociaż warsztat, a dzieło stworzone w wyniku weny, to trochę dwie różne rzeczy.

Tak naprawdę można połączyć wenę z mitem talentu. Wiele osób uważa, że to jakieś nadzwyczajne zdolności powodują, że ludzie tworzą najlepsze dzieła. Faktem jest, że istnieją artyści, którzy nie ćwiczą swojego warsztatu. Jednak ci, co trenują więcej mają też większe możliwości w oryginalnym użyciu technik, kompozycji czy kolorów. To dlatego, że cały czas odkrywają sztukę.

Jeśli chcesz wiedzieć co sądze o nauce podstaw rysunku to zapraszam do przeczytania mojego nowego wpisu.

Czym jest wena?

Pojęcie weny utożsamiałabym więc bardziej z tymi momentami, w których faktycznie doznajemy swojego rodzaju olśnienia, wizji i jednoczesnego zrywu twórczego, który przyczynia się do realizowania czegoś nowego, czasami nawet przełomowego dla naszych dotychczasowych działań. Czasami takie momenty spływają zupełnie nieoczekiwanie, w środku nocy, czy będąc na spacerze. Nagle do naszej głowy, samoczynnie, niezależnie od nas wpada jakiś genialny plan, który mamy chęć zrealizować jak najszybciej, bo boimy się, że im dłużej z będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie nam ten pomysł uskutecznić. Czujemy ulotność tej chwili. Często jest to wynik jakiejś drobnej myśli, wychwycenia przez nasz mózg czegoś z otoczenia, czegoś co nas bardzo mocno pobudzi, zainspiruje i skłoni do bardziej zaangażowanej pracy, otworzy przed nami jakąś nową furtkę.

O takiej formie natchnienia rozprawiał już Platon, przypisując temu zjawisku bardzo mistyczne znaczenie. Twórczy szał –tzw. furor poeticus – wywoływały wstępujące w psychikę artysty demony, duchy, bądź nawet sami bogowie. Ta teoria choć piękna, nie tłumaczy czym w istocie wena jest i w jaki sposób ona zachodzi. Dlaczego te twórcze zrywy, natężona kreatywność pojawia się tak niespodziewanie, i dlaczego nie jesteśmy w stanie nad tym panować, ani jej wyćwiczyć? W zasadzie, jedyne co możemy zrobić to pogodzić się z irracjonalną naturą weny i starać się wykorzystywać jej przypływy jak najlepiej. Nie oznacza to jednak bezczynnego czekania na te chwile, bo taką drogą daleko nie zajdziemy. Oczywiście jeżeli ktoś tworzy w pełni hobbystycznie, i traktuje swoją twórczość bardziej swobodnie, nie stawiając sobie górnolotnych celów, w takim podejściu nie ma zupełnie nic złego. Inaczej wygląda to w przypadku artystów, dla których tworzenie jest elementem codzienności, pracą zawodową, wtedy czekanie miesiącami na wenę, jest – nie oszukujmy się – podejściem zupełnie nieracjonalnym i jak to się mówi, z takiej mąki chleba nie będzie.

Brak weny czy brak motywacji ?

Dzieląc się z Wami moimi doświadczeniami, często podkreślam, że moja droga twórcza to nie wynik ani tzw. talentu ani działania pod wpływem weny. To po prostu systematyczność i zaangażowanie, bo moje prace raczej nie powstają w momentach większego zrywu, a są wynikiem tego, że sukcesywnie siadam do szkicownika czy płótna i staram się uchwycić jakiś temat najlepiej jak potrafię. Faktycznie, są takie dni kiedy tworzy mi się lepiej lub gorzej. Są dni kiedy coś nie wyjdzie, a innym razem praca będzie fenomenalna. Ale taka passa zdarza się chyba każdemu, niezależnie od tego czym się pasjonuje, czy jaki zawód wykonuje.

Doświadczenie pokazuje, że najważniejsze jest stwarzanie sobie warunków do jak najczęstszego siadania do pracy twórczej. Dzięki temu mamy większą kontrolę nad tym jaki efekt końcowy będziemy chcieli uzyskać. Wena oczywiście jest ważna i nie podważałabym jej istnienia, jednak najczęściej słyszę o niej od osób mało doświadczonych, które łapią za ołówek tylko wtedy kiedy poczują potrzebę postawienia paru kresek.

Z drugiej strony nie wiedząc jak coś stworzyć, jak możesz oczekiwać, że samo natchnienie pokaże Ci tą ścieżkę? To tak nie wygląda. Być może drogą przypadku udało Ci się raz czy dwa coś wykreować, ale na dłuższą metę taka taktyka nie działa.

Wyobraź sobie jak frustrujące jest to, kiedy spływa na Ciebie jakaś wizja, której pomimo wielu prób nie jesteś w stanie zrealizować, bo ograniczeniem okazują się twoje możliwości i umiejętności. To bardzo zniechęca do dalszych poszukiwań, i może spowodować zatrzymanie twojego dalszego rozwoju.

Jeśli chcesz by Twoje prace były jak najlepsze kiedy masz natchnienie, to moja rada jest taka – rysuj, maluj, rzeźb, szyj i rób co tylko chcesz! Jeśli możesz to rób to jak najczęściej.

Zobacz, często osoba będąca na początku swojej drogi w jakiejś dziedzinie, ma pomysł w swojej głowie, chce coś stworzyć ale nie wie do końca jak to zrobić. Próbuje, stara się, ale często nie wychodzi. Dlaczego? Bo najczęściej taka osoba nie wie co ma zrobić, jakie dokładnie kroki wykonać, jakich materiałów użyć, by dany efekt uzyskać. Dlatego ciągłe doskonalenie swoich umiejętności metodą prób i błędów to najlepsze rozwiązanie, by być nie tylko kreatywnym, ale i by tworzyć piękne dzieła.

Nie musisz nastawiać się na to, że Twoja praca raz wyjdzie estetycznie, a innym razem nie. Jeśli będziesz systematycznie podchodził do doskonalenia to gwarantuję Ci, że efekty zaskoczą Cię pozytywnie. W miarę rozwoju zauważysz z jaką łatwością pracujesz w różnych technikach i z różnymi mediami.

To jest warsztat, o którym wspomniałam na początku. Ale wiedza ta pozwoli Ci sprawnie, z lekkością i szybkością kreować własne prace artystyczne.

Jak się zmotywować do systematycznej pracy?

Najlepszą praktyką, żeby doskonalić się jest tzw. Technika Pomodoro. Polega na tym, że ustalasz odgórnie czas pracy na 25 minut i podczas nauki nie robisz absolutnie nic więcej. W tym czasie skupiasz się najmocniej jak możesz na wykonywanym zadaniu. Po tym czasie robisz sobie krótką przerwę, 3-5 minut a następnie znowu nastawiasz czasomierz na 25 minut i wracasz do pracy. Po 4 takich seriach zrób sobie dłuższą przerwę, od 15 do 20 minut i jeśli chcesz wrócić do zadania, to powtarzasz poszczególne kroki na nowo. Ważną informacją jest wyeliminowanie czynników zewnętrznych, które mogą zakłócić pracę. Na ten czas najlepiej wycisz telefon, nie zaglądaj do niego i poczekaj z odpisaniem na wiadomości. Postaraj się także wygaszać wewnętrzne dygresje i wyciszać umysł od rozpraszających myśli. Oczywiście ta metoda nie musi być używana tylko w kontekście artystycznym, możesz tą technikę wykorzystać do nauki na sprawdziany, egzaminy czy doskonalenie innego hobby.

Inną metodą są stopiany. To termin, który stworzył Wojciech Domińczak, szef największej w szkole szkoły rysunku w Polsce. Metoda polega na rysowaniu codziennie przez 15 minut. Inaczej – rysunkowy kwadrans. Warto to stosować razem z tzw. ready deską – jest to przygotowana deska z czystą kartką lub rozpoczętym rysunkiem, która stoi w miejscu, gdzie najczęściej przebywasz. To świetna rada dla osób, które znajdują sobie wymówki od ćwiczeń. Ta kartka wręcz mówi wtedy do Ciebie: „Weź mnie i narysuj coś!” 😊

Mam nadzieję, że tym wpisem zainspirowałam Cię do ciągłego dążenia do celu, do poprawiania zręczności i fachu w ręce (i w głowie!) oraz do zaglądania na mojego bloga. Jak widzisz, to nie predyspozycje kształtują, lecz konsekwencja w działaniu i systematyczność.

Przy okazji chciałam Cię serdecznie zaprosić na mój najnowszy materiał dotyczący rysowania drzewa liściastego.

Co tydzień w poniedziałek o 18.00 publikuję na swoim kanale YouTube wartościowe materiały związane z nauka rysunku i malarstwa. Dlatego koniecznie kliknij przycisk subskrypcji aby być na bieżąco z materiałami!