Posted on Leave a comment

CO TO JEST ZŁOTY PODZIAŁ?

Czym jest złoty podział?

Tematyka złotego podziału towarzyszy ludziom każdego dnia. Jest dowodem na to, że wszystkie organizmy we wszechświecie mają wspólną cechę – proporcje długości, wielkości lub dźwięków które wynoszą ɸ (fi). Proporcje te znajdują się w każdej strefie otaczającego nas świata, od wszelkich elementów natury, po nasze ciała, przez muzykę, sztukę. Boskie proporcje mają swoje odniesienie nawet w zjawiskach atmosferycznych.

Złoty podział, złota liczba, boska proporcja, środek Fidiasza, złote cięcie – to tylko kilka nazw, które wyrażają liczbę ɸ (fi). Liczbę, która jest prawdopodobnie jedyną tak wspaniałą i wyróżniającą się w naturze i nie tylko. Jej zastosowanie znajdziemy także w wielu dziełach znanych artystów, w starożytnej architekturze, a także w przedmiotach codziennego użytku, jak chociażby kartki papieru czy karty kredytowe.

Owa liczba to 1,6180339887. Jej zapis nie należy do najczęściej spotykanych. Liczba ɸ jest liczbą niewymierną. Oznacza to, że posiada nieokreślone rozwinięcie dziesiętne. Liczba ta została odkryta już w starożytnej Grecji, a pierwszym dziełem na jej temat były Elementy Euklidesa. W nich po raz pierwszy pojawia się zasada złotej proporcji mówiąca, żeCałość ma się tak do większej części, jak większa do mniejszej”. To właśnie ten matematyczny stosunek określa się mianem złotej liczby – ɸ (fi), a sama nazwa nawiązuje do greckiego rzeźbiarza – Fidiasza.

Dołącz do grupy na Facebook’u – RYSUJ, MALUJ aby być na bieżąco z nowymi wpisami!

Proporcje w sztuce antyku

Już w antycznej Grecji posługiwano się złotym podziałem, który stał się podstawą w budowaniu chociażby słynnego greckiego Partenonu. Te doskonałe proporcje, zapewniają harmonię i wizualną równowagę. Tworzą w nas, odbiorcach wrażenie porządku i ładu, który przez wieki był traktowany jako podstawowy element piękna.

Patrząc wstecz, możemy zauważyć jak zmieniała się sztuka, pewne kanony piękna i sposobu przedstawiania go. Jednak obecność pewnych zasad wynikających ze złotego podziału pozostała niezmienna do czasów dzisiejszych.

Jedną z ważniejszych prac, powstałych jeszcze w dobie antyku, było dzieło greckiego rzeźbiarza Polikleta – Kanon, w których zawarte były kwestie proporcji ludzkiego ciała. Przyjmuje on następujące założenia:

  1. Długość dłoni stanowi  1/10 wysokości ludzkiego ciała;
  2. Długość stopy stanowi 1/6 wysokości ludzkiego ciała;
  3. Długość ciała wynosi 8 krotność wysokości głowy;
  4. Brodawki znajdują się na 2 wysokości głowy licząc od czubka głowy;
  5. Krocze oraz nadgarstek znajdują się na 4 wysokości głowy w ciele co dzieli sylwetkę w pionie na pół;
  6. Pępek i łokcie znajdują się na 3 wysokości głowy w ciele licząc od czubka głowy;
  7. Ramiona znajdują się na 1 i 1/3 wysokości głowy licząc od czubka głowy;
  8. Dół pośladków znajduje się na 4 i 1/3 wysokości głowy licząc od czubka głowy;
  9. Dół kolan znajduje się na 6 wysokości głowy licząc od czubka głowy;
  10. Szerokość ciała en face zajmuje 2 i 1/3 wysokości głowy.

Proporcje te są nie tylko zbliżone do statystycznej większości wyglądu ludzi, lecz również są przybliżonymi proporcjami złotego podziału. Warto dodać, że najmniejszym modułem do sprawdzania proporcji ciała była szerokość palca.

Ciało człowieka, jego doskonałe proporcje uchodziły za najlepsze źródło symetrii i eurytmii. Przykładem może być słynny posąg z Muzeum w Luwrze – Wenus z Milo, który posiada owe idealne proporcje. Pępek Wenus dzieli sylwetkę według liczby ɸ. Ale takich przykładów w rzeźbie antycznej nie da się zliczyć!

Złota proporcja wynikająca z anatomii była punktem zaczepienia nie tylko dla rzeźbiarzy. Opierała się na niej oprócz architektury antycznej, także architektura gotycka i renesansowa. Tutaj pozwolę przytoczyć sobie słowa autora Eupalinosa, który twierdził, że:

„… Nikt nie wie, że ta wdzięczna świątynia jest matematycznym wizerunkiem pewnego dziewczęcia z Koryntu… Wiernie odwzorowuje ona jej cielesne proporcje.”

Ciąg Fibonacciego

Właściwości boskiej proporcji można znaleźć w wielu przykładach matematycznych. Jedno z nich opracował średniowieczny matematyk Leonardo Pisano (Fibonacci), który odkrył powiązanie między złotym cięciem, a ciągiem. Skonstruował on na pierwszy rzut oka abstrakcyjne zadanie obliczenia ilości rozmnażania królików, które doprowadziło go do ustalenia określonego ciągu liczb zwanym dziś na jego cześć ciągiem Fibonacciego.

Zadanie brzmiało tak: „Ile par królików będziemy mieli na końcu roku, jeśli zaczniemy w styczniu z jedną parą królików, ta w każdym miesiącu, poczynając od marca, wyda na świat kolejną parę królików i z każdej pary urodzą się kolejne pary po dwóch miesiącach od narodzin?”

Miesiąc

Pokolenie

Łącznie

1

2

3

4

5

6

Styczeń

1

     

1

Luty

1

     

1

Marzec

1

1

    

2

Kwiecień

1

2

    

3

Maj

1

3

1

   

5

Czerwiec

1

4

3

   

8

Lipiec

1

5

6

1

  

13

Sierpień

1

6

10

4

  

21

Wrzesień

1

7

15

10

1

 

34

Październik

1

8

21

20

5

 

55

Listopad

1

9

28

35

15

1

89

Grudzień

1

10

36

56

35

6

144

Jak widać, po prawej stronie w kolumnie „Łącznie” występuje progresja liczb.

Ich wynik, sekwencja to właśnie ciąg Fibonacciego. Matila C. Ghyka w swojej książce Złota liczba. Rytuały i rytmy pitagorejskie w rozwoju cywilizacji zachodniej pisze: „Uzgodnienie dwóch danych wyrazów bądź wypełnienie interwału między nimi polega
na znalezieniu średniej, skutkiem czego powstaje proporcja”. Autor dalej pisze, że to słowa Platona, który je częstokroć powtarzał. Taki stosunek występuje też w złotym cięciu, ponieważ mamy dwie długości między którymi zachodzi stała proporcja ɸ równa 1,618.

Temat jest dość zawiły matematycznie, ale za to bardzo ciekawy i wszystkich fanów tematu, odsyłam do głębszego zapoznania się z tym zagadnieniem, chociażby tutaj.

Pewnie zastanawiacie się teraz jak ten matematyczny ciąg odnosi się do czegoś bardziej namacalnego, wizualnego. Otóż pojawia się on wszędzie wokół nas. Jego przejawy znajdują się w przyrodzie, anatomii, fizyce, inżynierii, architekturze i sztuce. Ciąg Fibonacciego najprościej obrazuje tzw. złoty prostokąt i złota spirala.

Krótko mówiąc złoty prostokąt to taki, w którym stosunki jego dłuższego i krótszego z boków odpowiadają złotej proporcji. Taki prostokąt możemy podzielić na kwadrat i prostokąt, który kolejno znowu dzielimy na kwadrat i prostokąt, i tak w nieskończoność. Jeśli wpiszemy w ten prostokąt ćwiartki koła, uzyskamy złotą spiralę. Najlepiej wyjaśni tę zależność rysunek.

Kształtu takiej spirali logarytmicznej można doszukać się między innymi w kształcie muszli lub ramion galaktyk. Jak pokazuje Fernando Corbalán w swojej książce Złota proporcja, ciąg Fibonacciego znajduje się także w układzie płatków kwiatów czy ziaren słonecznika.

Złoty podział w sztuce

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Sięgając do historii łatwo zauważyć że już tysiące lat wstecz, świadomość złotego podziału istniała, zwłaszcza w architekturze. Najbardziej rozpoznawalnym przykładem architektury jest chociażby Partenon znajdujący się na Akropolu w Atenach. Front tej świątyni można opisać na planie złotego prostokąta, ale także jego elementy wpisują się w boską proporcję.

Odkryte w 1414 r. księgi Witruwiusza „o architekturze ksiąg 10” stały się elementarzem dla ówczesnych budowniczych. Mierzono i porównywano proporcje budynków antycznych do ciała ludzkiego by dopatrzeć się idealnej miary. Słynne dzieło Witruwiusza jednak dziś jest najpowszechniej znane z ilustracji, która się w niej znajduje. Jest to „Człowiek Witruwiański” Leonarda da Vinci, który przedstawia figurę nagiego mężczyzny w dwóch nałożonych na siebie pozycjach, wpisaną w okrąg i kwadrat. Nie każdy z nas posiada ciało zbudowane idealnie, ale spróbujcie obliczyć czy boska liczba jest wpisana w waszą anatomię.

1. Wzrost człowieka przez odległość od stóp do pępka

odległość od pępka do czubka głowy do odległości od ramion do czubka głowy

2. Odległość od ramion do czubka głowy do odległości od brody do czubka głowy

3. Wysokość twarzy do jej szerokości

4. Odległość od kolana do pępka do odległości od kolana do stopy

5. Odległość od koniuszków palców do łokcia przez odległość od nadgarstka do łokcia.

Zainteresowanych tematem proporcji w ciele człowieka odsyłam do mojego filmu na youtube, o proporcjach twarzy człowieka, kliknij TUTAJ, żeby obejrzeć.

Złoty podział w architekturze

Na podstawie tych zasad, proporcji Witruwiusz uczynił ludzką sylwetkę źródłem proporcji klasycznego porządku architektonicznego.

Zarówno więc architektura antyczna jak i ta późniejsza, która ze sztuki antycznej czerpała, pełna jest przykładów gdzie formy architektoniczne „odpowiadają miarom człowieka i tworzą odpowiedniki części jego ciała: baza – stopy, trzon – korpusu, kapitel – głowy”. „Cielesne” tworzą się także fasady, kolumny, pilastry i portyki.

Jednym z nielicznych przykładów idealnej architektury jest świątynia Santa Maria della Consolazione w Todi, ponieważ zbudowana jest na kwadracie i odcinkach okręgu.

Złotej proporcji można się również doszukać w kapitelach, łuku Hadriana, piramidach w Meksyku, japońskich pagodach czy w sanktuarium w Stonehenge w Anglii. Francuska katedra znajdująca się w Chartres wybudowana w XII-XIII w. również powstała na planie złotego prostokąta, podobnie jej okna.

Godną uwagi jest też katedra Santa Maria del Fiore znajdująca się we Florencji. Kopułę tego kościoła zaprojektował Filippo Brunelleschi – wybitny włoski architekt, który zajmował się projektowaniem budowli i złotnictwem. Stosunek wysokości tej katedry wraz z kopułą są bliskie liczbie ɸ.

Architektura współczesna także czerpała garściami z łączenia proporcji z naturą. Francuski architekt Le Corbusier (1887-1965) zaprojektował tzw. jednostkę mieszkaniową w Marsylii. Nawiązuje ona wyraźnie do proporcji złotego cięcia. Proporcji można dopatrzeć się w wieży budynku. Również wielkości mieszkań wynikają z teorii proporcji, którą później opisał w swoim dziele Le modulor. Opisał w niej wzorzec złotego podziału uzasadniając, że „sylwetka człowieka z wyprostowanym ramieniem daje wszystkie niezbędne punkty do opisania przemieszczeń w przestrzeni – stopa, splot słoneczny, głowa i czubki palców uniesionej ręki wyznaczają granice trzech obszarów, których wymiar odpowiada złotej liczbie zdefiniowanej wyrazami ciągu Fibonacciego”. Modulor składa się z dwóch skal opisanych jako ciąg główny i pośredni. Po podzieleniu ciągu głównego na 3 a ciągu pośredniego na 6 wychodzą wartości przybliżone do ciągu Fibonacciego. Zdaniem architekta skala ta jest idealnie przystosowana do korzystania z niej we wszelakiej sztuce. Złoty prostokąt widoczny jest także w budynku siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.

Złoty podział w sztukach plastycznych

Przed I wojną światową, pod koniec okresu kubizmu powstało stowarzyszenie Section d’Or zrzeszające artystów w Paryżu. Rzeźbiarz Etienne Beothy przeprowadził szereg badań i zbiór danych by móc tworzyć jak najwierniej oddane rzeźby według ciągu Fibonacciego. Jego rzeźba Essor II kształtem przypomina płomień, jednak jego ostateczny wygląd determinuje złota proporcja.

Lata 60. XX wieku były okresem, w którym minimaliści dawali artystyczno – matematyczny upust swoim dziełom. Nietypowym przykładem są prace Tima Urlischa, który ciął chleb i warzywa według złotego stosunku.

Szalone projekty niemieckiego grafika i architekta Jo Niemeyera również ujrzały światło dzienne. Obliczył on w jakich miejscach na ziemi chce ustawić metalowe kolumny oddalone od siebie według środka Fidiasza. 12 kolumn postawionych jest w Finlandii, a kolejne w: Norwegii, Rosji (Nikiel), Morzu Barentsa, Rosji (Syberia), Chinach, Australii i znowu w Finlandii. Zostały one tak ustawione, że pierwsza początkowa kolumna pokrywa się z ostatnią. W jego innej pracy, Utsjoki możemy doszukać się wielu podziałów. Niemeyer tworzył przestrzenne formy, a jedną z nich jest Modulon – sześcienna kostka o złotych podziałach na każdej ze ścian.

Rune Mields natomiast jest przykładem artystki, która nie tylko podąża w swoich dziełach za pokazaniem w artystycznym wyrazie spirali logarytmicznej jak np. w obrazach Ewolucja: rozwój i symetria III i IV, lecz także w dziełach ściśle nawiązujących do fraktali.

Mario Merz to artysta współczesny, który zapisał się na kartach historii jako artysta tzw. sztuki ubogiej. Wyróżniał się prostotą rozwiązań oraz materiałów. Jego najbardziej znane dzieła to Fibonacci Napoli, Animali da 1 a 55, grafika Bluszcz czy Igloo Fibonacciego. Ostatnie jest rzeźbą stojącą na 8 podstawkach. Odchodzące od nich metalowe rury stykają się tworząc łuki, a na każdym z tych prętów rozmieszczone są stalowe zawiasy, które odpowiadają liczbom Fibonacciego.

Hellmut Bruch, artysta austriackiego pochodzenia we wszystkich swych pracach odwoływał się do pięknej proporcji. Tworzył skupiska kolumn o wysokościach odpowiadających między sobą liczbie ɸ.

Claus Bury, niemiecki rzeźbiarz stworzył monument, któremu nadał tytuł Świątynia Fibonacciego. Przez jego styczność z książką Le Corbusiera, artysta stworzył drewnianą konstrukcję, której szkice jasno wskazują na związek z ciągiem Fibonacciego.

Złoty podział w malarstwie

Złota proporcja występowała także w malarstwie. Albrecht Dürer – niemiecki malarz i grafik żyjący w okresie renesansu napisał Cztery księgi o proporcjach człowieka inspirując się tekstami Witruwiusza. Fragmenty tych dzieł miały wpływ na przyszłych myślicieli, np. na Johannesa Keplera i Galileusza. Dürer w swoim obrazie ukazującym autoportret jako Chrystus wpisał proporcje twarzy nie tyle opisane jako środek Fidiasza, ale również wpisane w trójkąt równoboczny.

Wenus Sandro Botticelli, obraz włoskiego artysty zawiera w sobie wyraźnie ciąg Fibonacciego w postaci pierwszych siedmiu potęg liczby ɸ. Warto jednak pamiętać, że musimy na różne dzieła patrzeć z dozą ostrożności oceniając je pod względem zastosowania boskiej harmonii. Okazuje się, że artyści po prostu czasami intuicyjnie potrafili ją stosować, a czasami robili to świadomie.

Niewątpliwie w obrazie olejnym Mona Lisa Leonardo da Vinci zastosował złoty podział. Ze względu na to, że artysta przygotowywał ilustracje do De Divina Proportione, widać wkład studiowania złotej proporcji w portrecie Giocondy. Kiedy nałożymy na obraz harmonijny prostokąt okazuje się, że idealnie wpisuje się w złote proporcje. Także inne dzieła jak Ostatnia wieczerza czy Dama z gronostajem podlegają pięknemu stosunkowi.

Madonna Sykstyńska Rafaela Santi nosi wyraźne znaki proporcji. I to nie jednej ale wielu, a jedną z nich jest linia pozioma utworzona na wysokości głowy Barbary i Sykstusa, a wysokością całego obrazu. Jednocześnie ta wysokość dzieli sylwetkę Madonny na pół. Jeśli połączylibyśmy linią głowy trójki bohaterów obrazu, to powstanie nam trójkąt, którego dolna podstawa do wysokości daje proporcję liczby ɸ. Inne dzieło Rafaela, Madonna a’Alba wpisuje się idealnie w gwiazdę pięcioramienną.

Georges Seurat w swoich pointylistycznych dziełach ze smakiem używał środka Fidiasza. Choć na pierwszy rzut oka nie jest to tak widoczne, w jego obrazie Kąpiel w Asnieres użyte zostały złote prostokąty opisane na sylwetkach ludzi, jak i w stosunku linii horyzontu do wysokości obrazu.

Do muzyki także wkradły się elementy liczby ɸ. Stosował je w swoich preludiach Fryderyk Chopin, jak również Mozart w sonatach fortepianowych. Twórca epoki romantyzmu jakim był Beethoven także użył w V symfonii harmoniczne podziały bardzo zbliżone do relacji 1,618.

Jak stosować złoty podział?

Jeśli już znacie zasadę złotego podziału i tego jak stosowano ją na przestrzeni epok, z łatwością zauważycie, że stanowi ona podstawę budowania kompozycji dzieła sztuki. Niezależnie od tego czy posługujecie się malarstwem, rysunkiem, fotografią, czy projektowaniem, złoty podział powinien wam towarzyszyć już w pierwszych etapach pracy. Bardzo często artyści, stosują tę zasadę zupełnie intuicyjnie, czując, że pewne rodzaje kompozycji dają lepsze wizualnie wrażenie i skupiają uwagę na tym co najważniejsze w ich pracy.

Wedle zasady złotego podziału, mocny punkt kompozycji nigdy nie wypada w centralnym punkcie obrazu, a jest zlokalizowany w jego obrębie. Pola znajdującce się wokół centralnego punktu okazują się być dużo bardziej przyciągające. Oczywiście w różnych zasadach komponowania dzieł, znajdziemy i takie, gdzie główny element kompozycji wypełnia całą powierzchnię, bądź jest umiejscowiony na samym środku. Ma to miejsce chociażby wtedy gdy komponujemy w kwadracie, bądź w innych, niekoniecznie nietypowych przypadkach. Poniżej jednak skupię się na tych dwóch najpowszechniejszych regułach złotego podziału.

Siatka złotego podziału

Ta metoda stosowana jest najczęściej przez malarzy i fotografów. Polega na podzieleniu płaszczyzny podobrazia, papieru, czy kadru za pomocą dwóch linii pionowych i dwóch poziomych zgodnie z regułą złotego podziału. Uzyskacie w ten sposób dziewięć prostokątów tej samej wielkości. Tam gdzie linie się przecinają wyznaczone zostają mocne punkty kompozycji. Wedle tej reguły, przypadają one na centralną część kompozycji. To właśnie w tych punktach powinny znajdować się te elementy naszego przedstawienia, które są najważniejsze, na które chcemy zwrócić szczególną uwagę widza.

A jeśli chcesz poznać więcej zasad, którymi warto się kierować, to odsyłam do mojego wpisu o 5 zasadach rysunku, który przeczytasz TUTAJ.

Złota spirala

Podobnie działa znana wam już złota spirala, która nałożona na płaszczyznę obrazu opiera kulminacyjny punkt w centrum spirali. Spiralę tę możemy ustawiać w dowolnej konfiguracji tzn. w pionie lub poziomie, bądź odbiciu lustrzanym. Niezależnie od tego, na które rozwiązanie się zdecydujemy, najważniejszym punktem obrazu staje się przestrzeń bliższa narożnikom obrazu.

Jeśli macie problem z takimi podziałami, spróbujcie spojrzeć na otoczenie przez pryzmat aparatu w telefonie. Większość z nich posiada funkcję kadrowania obrazu wedle złotego podziału i złotej spirali. Tym sposobem możesz wypróbować to jak zmienia się kompozycja kiedy stosujemy pewne zasady, i wtedy kiedy je zupełnie odrzucamy. Taki fotograficzny eksperyment pomoże wam później konstruować obraz na płótnie.

Zapraszam was również do wzięcia udziału w moim kursie online, w którym zdobędziecie mnóstwo rad i wskazówek dotyczących podstawowych zasad rysunku. Znajdziecie go TUTAJ.

Można powiedzieć, że złoty podział zainspirował myślicieli wszystkich dyscyplin jak żadna inna liczba w historii matematyki. Boska proporcja odcisnęła swoje piętno w dziedzinach architektury, natury, muzyki, magii, geometrii, matematyki, anatomii, sztuki i innych.

Dzięki szukaniu rozmaitych informacji dotyczących tak rozległego tematu jakim jest złota proporcja nie sposób bagatelizować matematycznego wkładu w historię sztuki i w naturę. Niezwykłe, że w otaczających nas rzeczach możemy dostrzec estetykę i harmonię, która wydaje się ważna dla gustu człowieka.

Okazuje się jednak, że nie zawsze środek Fidiasza występuje wszędzie i zawsze. Ważne jest, aby zdać sobie z tego sprawę, że niektóre z tych przykładów nie są w rzeczywistości idealne. Złoty stosunek nadal istnieje, a często występuje pod przybliżoną wartością.

Przybliżenie tego tematu spowodowało szersze spojrzenie na aspekty proporcji nie tylko w ciele człowieka ale także jego szkieletu. Okazuje się bowiem, że faktycznie złotej proporcji dopatrywać się można nie tylko w świecie zewnętrznym i tym co widoczne, ale także w formach zamkniętych lub po prostu nieoczywistych. Jak dotąd nie udało się jeszcze udokumentować wszystkich proporcji, jednak ludzkość posiada wystarczającą ilość danych by uzmysłowić sobie popularność występującej liczby ɸ we wszelkich formach ożywionych i nieożywionych. Z licznych publikacji naukowych wynika, że nawet dziedziny takie jak sztuczna inteligencja czy biotechnologia w przyszłości będą czerpać ze źródła boskiej proporcji. Więc okazuje się, że to nie tylko harmonijna i miła dla oka zależność między odcinkami, to nie tylko zastosowanie jej zasad w sztuce czy muzyce, ale również poważny wkład w naukę.

Zapraszam do śledzenia i subskrybowania mojego kanału na youtube, na którym znajdziecie mnóstwo wiedzy dotyczacej nauki rysunku, kliknij TUTAJ.

Posted on Leave a comment

JAK ZACZĄĆ RYSOWAĆ OŁÓWKIEM? – 5 ZASAD

5 ZASAD RYSUNKU - CO MUSISZ WIEDZIEĆ BY ZACZĄĆ RYSOWAĆ?

Czasami rysując czy malując nie do końca wiemy na jakie rzeczy powinniśmy zwracać uwagę podczas tworzenia naszych dzieł. W tym wpisie chciałabym przybliżyć moje poglądy i przedstawić 5 zasad, które pomogą w procesie tworzenia rysunku krok po kroku. Są to:

1. proporcje

2. perspektywa

3. detal

4. faktura

5. cienie

Te 5 rzeczy jest kluczowych do zrozumienia tego co się rysuje. Dzięki tej wiedzy nie będziecie musieli tępo przerysowywać zdjęć, tylko będziecie rozumieć to co rysujecie.

Na grupie na Facebook’u RYSUJ, MALUJ dnia 14.09.2020 odbył się live z WYZWANIEM RYSUNKOWYM – TYDZIEŃ 19, który można znaleźć w module WYZWANIE RYSUNKOWE. Tych, którzy jeszcze nie są na grupie serdecznie zapraszam do dołączenia!

szkic postać

1. PROPORCJE

Czy miewasz sytuacje kiedy zaczynasz tworzyć szkic nie mierząc żadnego elementu, z którego rysujesz? To błąd!

Zacznij tworzyć w sobie nawyk mierzenia i sprawdzania proporcji między różnymi elementami kompozycji. Pamiętaj nie tylko o mierzeniu względem jakiejś określonej długości. Porównuj wiele różnych długości i szerokości. Nie zamykaj się tylko na jedną jednostkę podstawową.

A to czym jest jednostka podstawowa w rysunku dowiesz się z nagrania na kanale YouTube, w którym opowiadam o tym jak zacząć rysunek, aby obejrzeć kliknij TUTAJ.

Wracając do tematu – nie rysuj na oślep. Na oko. Tak jak ci się wydaje. Bo najczęściej tylko ci się właśnie wydaje, że jedna linia idzie pod takim kątem a inna pod innym. Skąd masz mieć pewność? Na pewno nie z samej obserwacji. Uwierz mi – nie raz miałam sytuacje, kiedy nie mogłam rozgryźć co jest nie tak w mojej pracy. Wtedy z pomocą przychodził ołówek i dokładne wyliczenia.

Niestety, przygotuj się na ułamki i części nieparzyste. Nie zawsze twoje proporcje będą idealne, typu 1 do 2 czy 3 do 8. Czasami długość a będzie w innej długości na twoim rysunku mierzyć 5/7 albo inną liczbę w postaci ułamka. Albo długości będą mierzyć jeden i kawałek. Przygotuj się na to i nie bój się tego!

Nie daj ani mi, ani sobie wmówić, że to jest trudne. Bo nie jest, bez przesady. Nie musisz wykonywać skomplikowanych obliczeń. Wystarczy, że chwycisz ołówek, koniec grafitu będzie definiować jeden koniec odcinka, a miejsce, w którym go trzymasz drugie.

A jeśli chcesz zmierzyć pod jakim kątem układa się dana krawędź to przyłóż ołówek do niej i spróbuj przenieść na wyprostowanej ręce na kartkę papieru. To są małe nawyki, które trzeba ćwiczyć. Jednak takie właśnie są podstawy rysunku – wypracowane mini przyzwyczajenia.

szkic ołówkiem

2. PERSPEKTYWA

Słowo, którego nie cierpi większość artystów nie widząc dlaczego. Perspektywa pojawia się dosłownie wszędzie dookoła nas. Naprawdę warto dowiedzieć się chociaż o jej podstawach, czyli o perspektywie jednozbiegowej oraz dwuzbiegowej. To absolutne minimum.

Warto również zainteresować się różnicą między perspektywą kolinearną oraz zgodnokątną. Dzięki temu prace będą wyglądać na poprawnie ujęte i nie będą „kopnięte”

Wiele tematów z zakresu perspektywy i nie tylko przedstawiłam w swoim kursie PODSTAWY RYSUNKU. Jeśli zależy Ci na wartościowej wiedzy zebranej w posortowanych lekcjach oraz na ćwiczeniach przeprowadzających krok po kroku przez zagadnienia dotyczące podstaw rysunku, to koniecznie zajrzyj do kursu PODSTAWY RYSUNKU!

Perspektywa nie pojawia się tylko w budynkach. Mało kto wie ale podstawowe bryły takie jak sześciany mogą ogromnie pomóc w procesie zrozumienia jak powinny kształtować się krawędzie obiektów prostopadłościennych. Na kanale znajduje się już kilka filmów, gdzie mówię o perspektywie i pokazuję jak rysować sześciany. Jeden z nich możesz obejrzeć TUTAJ. Ich konstrukcja pomaga w narysowaniu:

– krzesła

– stołu

– szafki

– podłogi

– ściany

– okien

… i wielu innych tematów, w których pojawiają się ściany, względem których pozostałe są pod kątem prostym.

Ale właśnie, tu potrzebna jest świadomość tego, że takie ćwiczenia mają pomóc w zrozumieniu jak powinny układać się kąty krawędzi. Nie powinny być bezmyślnym ćwiczeniem samych sześcianów. Zmodyfikuj tą bryłę i spróbuj z niej stworzyć pudełko albo prosty dom.

3. DETAL

Kolejne zagadnienie, które bardzo często jest traktowane po macoszemu. Bo „później go dorysuję”, „jak zacznę cieniować to przecież pokażę fakturę tego kosza”, „bez sensu, po co mam rysować krawędzie skoro będę to cieniować”…

I do czego to doprowadza? Do prac, w których dominują wielkie zacieniowane plamy, które nie posiadają w sobie żadnego ciekawego punktu zaczepienia. Plam, które są jednolite i nic w nich się nie dzieje. Rozległe połacie elementów bez życia.

Detal, który zaznaczamy przed cieniowaniem pomaga nie tylko w dokładnym przestudiowaniu wyglądu rzeczy, którą chcemy narysować. Pomaga później przy nakładaniu pierwszych warstw szrafowania. Nie błąkamy wtedy i nie próbujemy na ślepo znajdować tej odpowiedniej krawędzi, do której powinien dochodzić cień – nie!

Mamy wszystko pięknie narysowane, zaznaczone, pokazane. Dzięki temu przejście do kolejnych etapów jest czystą przyjemnością. To podstawa i baza do kończenia rysunku.

Być może ktoś to potraktuje jako pójście na łatwiznę. Skoro narysuję wszystkie widoczne krawędzie to wystarczy, że je później wypełnię… Dokładnie o to w tym chodzi! Rysunek ma być przyjemnością, a nie katorgą. Pomagajmy sami sobie w procesie tworzenia i twórzmy nawyki, dzięki którym nie będziemy wyrywać sobie włosów z głowy, tylko z łatwością i precyzją stworzymy podkład gotowy do wykończenia.

aparat rysunek

4. FAKTURA

To pojęcie, o którym zapomina wiele osób – chyba nawet bardziej niż poprzedni podpunkt. Często spotykam się z pięknie poprowadzonymi podstawami, jednak przy etapie cieniowania, które pokazuje nam fakturę rysowanej rzeczy… czar pryska.

Najczęściej jest to spowodowane błędnym myśleniem, że „przecież wystarczy wypełnić przestrzeń zygzakiem”. No nie wystarczy.

Po pierwsze, spójrz na wszystko co cię dookoła otacza. Czy stół, łóżko, telefon czy podłoga ma w sobie dziury? Nie ma. Czemu zadaję tak dziwne pytanie?

Ponieważ wiele osób cieniuje tak, jakby plama była właśnie podziurawiona. Uważam, że to błąd. Skoro widzimy, że ściana ograniczona jest dość ostrymi krawędziami czy jakikolwiek przedmiot, który nas otacza to czemu nie wydobywamy w rysunku gładkiej plamy w formie zamkniętej i skończonej? Z ostrymi i konkretnymi krawędziami?

Są też inne sytuacje kiedy staramy się stworzyć wręcz mgiełkę przy krawędziach. I nie zrozum mnie źle. Jeśli praca jest autorska, widać w tym jakiś głębszy zamysł i styl to obie te metody będą się bronić. W tym punkcie chodzi mi o to, aby nie cieniować bezmyślnie. Żeby zastanowić się może nad tym jak faktycznie coś wygląda, a nie jakie nam się wydaje. Albo żeby nie doprowadzać do sytuacji, że zawsze będziemy szrafować w ten sam sposób dosłownie wszystko. To droga do nikąd.

rysunek owoc

5. CIENIOWANIE

Ten punkt łączy się z poprzednim. Jednak chodzi mi tutaj o podstawy higieny pracy, tzn. kolejność cieniowania jak i unikanie zabrudzeń.

Cieniowanie powinno odbywać się etapami. Dlaczego? Ponieważ cieniując na samym początku za mocno prawdopodobnie będziemy zmuszeni użyć później gumki. A pamiętajmy, że gumka ściera również warstwę papieru, więc jeśli będziemy zmazywać ciemną plamę ołówka to prawdopodobnie wyjdą z tego dwie rzeczy. Wgłębiona kartka przez zbyt mocny nacisk ołówka, jak i uszkodzona wierzchnia warstwa kartki. Przez ten drugi czynnik nakładanie kolejnych warstw ołówka może wyglądać nieestetycznie.

Poza tym podczas cieniowania warto pamiętać o podłożeniu kartki czy przezroczystej folii pod rękę. Jednak pamiętajcie by zbyt mocno nie przesuwać ją po rysunku! Musi być sztywno unieruchomiona do podłoża, ponieważ jeśli będzie podążać razem z ruchem naszej dłoni podczas szrafowania, to będziemy rozmazywać pocieniowaną część pracy w taki sam sposób, w jaki byśmy to robili nie mając podłożonego arkusza papieru.

Nie musimy przyklejać podkładki do kartki z rysunkiem. Wystarczy, że przytrzymamy ją podczas rysowania drugą ręką.

aparat rysunek

Mam nadzieję, że tym wpisem zainspirowałam cię do włączenia tych rad do następnych prac rysunkowych.

Jeśli zainteresował cię ten wpis to serdecznie zapraszam do zapisania się do newslettera, dzięki czemu będziesz na bieżąco powiadamiany o nowych wpisach.

Zero spamu, same konkrety i wartościowe treści 😉

Napisz co sądzisz – czy powinnam coś dopisać do tej listy? Planuję zrobić jeszcze jedną na ten temat i z chęcią chciałabym skonfrontować swoje pomysły z waszymi!

Posted on Leave a comment

CZY KAŻDY MOŻE TWORZYĆ SZTUKĘ?

malarstwo

CZY KAŻDY MOŻE TWORZYĆ SZTUKĘ ?

Jedną z podstawowych ludzkich potrzeb jest potrzeba tworzenia, która przekłada się na wiele aspektów i dziedzin naszego życia. Tworzenie autorskich wizji, realizacji ich, jest możliwe i potrzebne każdemu, niezależnie od wykształcenia i warunków w których żyje. Historia ludzkości pokazuje jak istotnym elementem życia była sztuka, jak wiele uwagi jej się poświęcało, mało tego, wyprzedzała ona pismo co bez wątpienia stanowi o jej wadze.

Sztuka dziś kojarzy się z czymś ekskluzywnym, uprzywilejowanym i często zakłada się, że twórcami mogą być jedynie utalentowani – wybrańcy losu, a przecież historia jak i nasze codzienne życie pokazuje, że z tym potencjałem rodzi się każdy.

Od momentu kiedy dziecko potrafi manipulować kredką i stawiać pierwsze linie na papierze, okazuje się to jedną z przyjemniejszych i lubianych przez nie rozrywek w okresie ich dorastania. Tworzenie barwnych kompozycji, przedstawień, figur przestrzennych często staje się dla nich elementem dnia codziennego, i z miesiąca na miesiąc można zauważyć ogromny progres, jaki dziecko wykonuje. Dlaczego więc ta potrzeba w wielu z nas z czasem zanika? Może dlatego, że wykształcają się w nas potrzeby tworzenia na innych polach, w odmiennych dziedzinach życia, i plastykę zastępujemy inną, bliższą naszemu sercu działalnością. Niemniej jednak, możemy przyjąć, że z tym potencjałem i potrzebą tworzenia rodzi się każdy z nas, co jest równoznaczne z tym, że każdy z nas może artystą zostać lub się tego nauczyć.

Dołącz do mojej grupy RYSUJ, MALUJ na facebook’u, jeśli chcesz poznać ludzi stawiających pierwsze kroki w świecie sztuki, śledzić postępy i brać udział w cotygodniowych wyzwaniach rysunkowych!

dziecko maluje

Temat talentu, sztuki tworzonej przez każdego, jest szeroko komentowany, zwłaszcza w świecie artystów profesjonalnych, dla których ci bez zawodowego przygotowania, nieprofesjonalni, stanowią nierzadko obiekt drwin, nieprzyjemnych komentarzy i frustracji, zwłaszcza jeśli doskonale odnajdują się na rynku sztuki i odnoszą jakieś sukcesy. Oczywiście, sztuka się broni sama, i nie jest to regułą, ale istnieje jakiś cichy konflikt pomiędzy artystami, którzy poświęcili swojej twórczości lata nauki, a tymi którzy tworzą nieprofesjonalnie, a grono ich odbiorców jest bardziej szerokie i usatysfakcjonowane. Myślę, że to już temat na odrębny tekst, bo ten dzisiejszy chciałabym poświęcić wrodzonemu potencjałowi, z którym każdy z nas się rodzi i może w sobie szlifować w zależności od potrzeb. Sama jestem przykładem artysty samouka, a jednocześnie w mojej codziennej pracy z uczniami obserwuję ich postępy i świetne wyniki nauczania.

Przy okazji – zapraszam do zapoznania się z moim autorskim kursem rysunku – który znajdziecie TUTAJ.

Podstawą takiego rozwoju jest nie tylko teoria i skupienie się na pewnych elementarnych zasadach, funkcjonujących w sztuce od setek, a nawet tysięcy lat, ale przede wszystkim chęć i zaangażowanie, które decyduje o pewnym sukcesie. Efekty tej nauki nie zawsze są równe, ale postęp, który osoby uczące się wykonują jest niepodważalny. O tym co sądzę o nauce rysunku możecie przeczytać więcej w moim poprzednim wpisie, który możesz znaleźć TUTAJ.

Kwestionowanie więc tego czy każdy może zostać artystą uważam za zupełnie bezpodstawne, zwłaszcza że nie każdy artysta musi tworzyć sztukę zawodowo, co wiąże się z potrzebą zarobku i tym samym pewnej rozpoznawalności na rynku.

nauka rysunku

Kiedy już przestaniemy wiązać sztukę, artystę z karierą zawodową i możliwością życia, utrzymania się z tego co tworzy, sprawa zaczyna być dużo bardziej oczywista. Sam fakt tworzenia do tzw. szuflady, nie dyskryminuje wcale jakości takiej sztuki, tak samo jak popyt na pewne dzieła nie jest wyznacznikiem ich faktycznej wartości artystycznej.

Podobnie należy wspomnieć o chociażby sztuce prymitywnej, czy art brut, które są wynikiem prostej i czystej potrzeby duszy. W wyniku tych pobudek, tak elementarnych, powstały dzieła specyficzne, o wyjątkowym charakterze, pozbawione wystudiowanej wiedzy i umiejętności, ale za to przepełnione sercem i nieskażoną niczym, bardzo indywidualną estetyką

Na pewno znacie dzieła Nikifora, Henri’ego Rousseau, czy Teofila Ociepki, i choć szeroko dyskusyjna jest wartość artystyczna wielu z tych dzieł, to niepodważalny jest fakt, że Ci twórcy byli artystami z prawdziwego zdarzenia. Podobnie instynktownym zjawiskiem w sztuce, nieco dzikim i nieokrzesanym jest Art Brut, tzw. sztuka marginesu, ludzi wykluczonych. Jest to sztuka, która w zasadzie przenika się, bądź stanowi część prymitywizmu i jest tworzona równie spontanicznie, najczęściej przez osoby niewykształcone, z marginesu społecznego, więźniów czy osoby dotknięte chorobą psychiczną. 

Niezwykłym przykładem takiego artysty jest postać Adolfa Wölfli, szwajcara, który będąc pacjentem szpitala psychiatrycznego stworzył dzieła niezwykłe, bardzo złożone i intensywne, w których mocno manifestuje się horror vacui. Jego dzieła zawierały specyficzny zapis muzyczny, który początkowo stanowił element czysto dekoracyjny jednak z czasem Wölfli aranżował tę melodię na papierowej trąbce. Dziełem jego życia była autobiograficzna epopeja, która mierzyła 45 tomów, i składała się z 25 000 stron, 1600 ilustracji w której życie Adolfa przenika się z tym wyimaginowanym, fantastycznym. Twórczość tego artysty, odbiła się ogromnym echem i bardzo wpłynęła na społeczne zrozumienie i akceptację tego rodzaju sztuki. Mało tego, sztuka prymitywna, okazała się być w pewnym momencie wielką inspiracją dla innych, już profesjonalnych, wykształconych artystów, co zapoczątkowała zwłaszcza ekspresjonistyczna grupa Der Blaue Reiter do której należeli artyści tacy jak Wassily Kandinsky , Auguste Macke , Franz Marc , Alexej Jawlensky, czy w późniejszym czasie Paul Klee.

Sztuka więc jako jedna z elementarnych potrzeb duszy ma również działanie terapeutyczne, pozwala wyzwolić pewne emocje, przekazać je dalej, stanowi wypowiedź tego co żyje głęboko w podświadomości. Jest więc przeznaczona dla każdego i każdy ma prawo mianować siebie artystą. Historia pokazuje, że nie tylko to co ogólnie uznawane jest za piękne ma ogromne znaczenie w całokształcie sztuki danego czasu, a sztuki naiwne przenikają do świata sztuki wyższej odciskając na niej pewne ślady.

Podobnym zjawiskiem i skalą oddziaływania jest całokształt sztuki ludowej, która choć nierzadko uznawana za prymitywną, przez setki lat przenikała do świata sztuki wyższej. W Polsce zjawisko to było odczuwalne zwłaszcza od XIX wieku, gdzie sztuka Młodej Polski silnie czerpała z motywów ludowych, przenosząc je na grunt nowych trendów. Podobne zjawiska kształtowały się nie tylko na naszych ziemiach, ale i w innych regionach świata, a artyści sięgali po inspiracje nie tylko z rodzimej sztuki. Istnieje nawet bardzo znana anegdota jakoby Henri Mattise, słynny artysta i kolekcjoner egzotycznych przedmiotów miał nabyć niewielką afrykańską figurkę pochodzącą z ludu Vili (w dzisiejszej Demokratycznej Republice Konga) i która to miała odegrać kluczową rolę w twórczym życiu dwóch największych artystów tamtego czasu. Figurka ta miała przedstawiać siedzącą postać, którą cechowała pociągła twarz, długie tułowie, zbyt krótkie nogi i niewielkie stopy. Figurka ta bardzo natchnęła artystę, i zaczęła wypełniać jego obrazy, a fascynację tę zaczął podzielać zaprzyjaźniony z Matissem Pablo Picasso. Ten, tak bardzo zachwycił się sztuką afrykańską, że zaczął regularnie odwiedzać muzeum etnograficzne w Palais du Trocadéro, które stało się dla niego jednym z podstawowych źródeł inspiracji dla stworzenia przełomowego dzieła jakim były „Panny z Avignionu”.

Panny z Avignonu

Takich tendencji, wpływów sztuk ludowych, czy sztuk naiwnych na tzw. sztukę wysoką można by wymienić setki jak nie tysiące, i takie zjawisko nadal jest obecne i przejawia się w niemal wszystkich dziedzinach twórczych od malarstwa, rzeźby, po design, a nawet street art.

Zbaczając jednak od sztuki prymitywnej, czy ludowej, nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o wielu znakomitych artystach, którzy osiągnęli ogromny sukces i mieli realny wpływ na całe środowisko twórcze pomimo braku odpowiedniego wykształcenia artystycznego. Przecież pojęcie sztuki prymitywnej nie odnosi się do każdego kto nie przebrnął przez cały system edukacji plastycznej. A takich artystów mamy naprawdę sporo. Bardzo często artyści Ci nie podjęli tej edukacji świadomie, i dzięki Bogu! Być może nie stali by się tym kim się stali gdyby nie podążanie własnymi drogami. Taką ścieżkę rozwoju wybrał chociażby Zdzisław Beksiński, który ostatecznie podjął studia na wydziale Architektury, zamiast krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, na którą się również dostał. Innym świetnym przykładem artysty samouka, jest równie znana wszystkim postać Vincenta Van Gogha, który choć niedoceniany za życia, stał się ikoną XX wieku, a żywa kolorystyka jego prac i emocjonalny wydźwięk wywarły dalekosiężny wpływ na całą późniejszą sztukę. Van Gogh zaczął malować stosunkowo późno, bo w okolicy 30 urodzin, a swoje najlepsze i najbardziej znane dzieła stworzył w ciągu ostatnich dwóch lat swojego krótkiego, bo 37 letniego życia. W tym stosunkowo krótkim czasie van Gogh stworzył ponad 2000 dzieł, w tym obrazów olejnych, akwarel, rysunków i szkiców.

Jak widzicie nie ma znaczenia wiek, wykształcenie, warunki materialne tylko chęć, zaangażowanie i poświęcenie wielu godzin pracy by móc się realizować i rozwijać. Zapewne większość z Was ma kontakt ze sztuką i tworzy na mniejszą lub większą skalę. Tych którzy jeszcze się nie ośmielili – chciałabym tymi historiami zachęcić do spróbowania. Niezależnie od tego czy macie już jakieś doświadczenie w plastyce, uwierzcie w swoje możliwości i wasz potencjał, a jeśli nie wiecie jak zacząć to znaleźliście się w dobrym miejscu – postaram się Wam pomóc.

Zajrzyjcie do mojego kursu, w którym każdy niezależnie od stopnia zaawansowania, znajdzie coś dla siebie i rozwinie swoje dotychczasowe umiejętności.

Zapraszam również do obserwowania mojego kanału na You Tube, na którym systematycznie zamieszczam filmy z lekcjami rysunku.

Posted on 3 komentarze

NAUKA RYSUNKU – SZCZERA OPINIA o nauce rysunku

NAUKA RYSUNKU LINIE

CO SĄDZĘ O NAUCE RYSUNKU?

Wśród artystów często podejmuje się temat, czy ćwiczenie podstaw jest istotne w procesie nauki rysunku. Konflikt ten dotyczy zwłaszcza takiej kwestii jak ograniczanie samorozwoju i budowania własnego niepowtarzalnego stylu.  Często spotykam się z twierdzeniem, że indywidualizm stylu jest zaburzany przez trzymanie się sztywnych reguł i zasad, które wytyczają np. ćwiczenia perspektywy. Z pewnością każda z opozycyjnych stron ma trochę racji, a każda postawa ma swoje plusy i minusy.

Dziś chciałabym otworzyć dyskusję w tej sprawie i przedstawić wam moje zdanie. Osoby zajmującej się zarówno szeroko pojętą twórczością artystyczną, jak doświadczeniami wynikającymi z nauczania innych.

ŚWIATŁO ODBITE NAUKA RYSUNKU

Grupa na Facebook’u RYSUJ, MALUJ – DOŁĄCZ!

Prawda jest taka, że każdy z nas ma inną wrażliwość i wrodzoną umiejętność obserwacji, i dla każdego inna metoda nauki rysunku będzie lepsza, a inna gorsza. Często spotykam na różnych forach lub wpisach sporo krytyki dotyczącej rysowania prostych brył i ćwiczenia podstaw. Nierzadko również nauczanie rysunku w szkołach artystycznych, warsztatach czy nawet wyższych uczelniach bardzo bagatelizuje ten temat. Moim zdaniem bardzo niesłusznie. 

Pewne zasady i reguły nie wynikają z czyjegoś widzimisię, a są zasadami niepodważalnymi, wynikającymi z natury i podstaw choćby geometrii. Ich znajomość nie ma na celu dominować nad naszym sposobem wypowiedzi artystycznej, a ma na celu jedynie ułatwiać nam drogę do celu, jaką jest umiejętność odtworzenia swojej dowolnej wizji. Ta wiedza i umiejętność nie powinna stanowić więc dla nas przeszkody, a jedynie instrument, którym możemy posłużyć się w dowolnym, wybranym i potrzebnym nam momencie.

W związku z tym, chciałabym w poniższym tekście, przybliżyć wam kilka takich podstawowych pojęć i zasad, które bardzo mi się przydają w procesie tworzenia.

CIEŃ RZUCONY NAUKA RYSUNKU

CO JESZCZE JEST WAŻNE W NAUCE RYSUNKU?

Uważam, że w nauce rysowania nie chodzi jedynie o to, aby narysować poprawnie bryłę i patrzeć tylko na to, żeby była perfekcyjnie skonstruowana. Bardzo ważny jest również cień i światło. Dlaczego? W cieniowaniu kuli czy walca mamy do czynienia ze światłem odbitym, a to ogromnie pomaga w zrozumieniu szrafowania podczas nadawania cienia na skórze, drzewie czy butelkach (bo w tych przypadkach mamy do czynienia z wariacjami obłych kształtów). Obłe kształty przyjmują światło nie tylko w jednym obrębie. Często są sytuacje, kiedy jaśniejsze fragmenty znajdują się przy krawędziach zewnętrznych, a najciemniejsze miejsce jest gdzieś nieopodal tego miejsca. To tzw. cień rdzeniowy – jest to najciemniejszy fragment w obrębie danego elementu.

Kiedy mamy cień własny na płaskiej ścianie, tam też działa światło odbite. Taka ściana mimo tego, że wydaje się być ciemna na całej przestrzeni, często bywa ciemniejsza w miejscu, gdzie występuje styk światła i cienia. Wraz z oddalaniem się w przeciwny róg zacienionej ściany, cień zaczyna przygasać. Jest to znowu spowodowane światłem odbitym. Często elementy znajdujące się w otoczeniu odbijają kolory oraz światło i wpływają na ostateczny wygląd znajdujących się obok obiektów.

SZKLANKA NAUKA RYSUNKU

Podczas rysowania cylindrycznych kształtów, powiedzmy rysowania szklanki albo kieliszka musimy narysować elipsę. A im dalej elipsa znajduje się od linii horyzontu, tym bardziej krawędzie tej elipsy są zakrzywione.

Mamy rzutowanie środkowe, dzięki któremu możemy wyznaczyć przestrzeń trójwymiarową na płaską powierzchnię płaszczyzny.

Wszelkie podstawy i prawa perspektywy, były badane od wieków przez najwybitniejsze postacie w świecie sztuki – jak między innymi:

– Witruwiusz

– Leonardo da Vinci

– Piero della Francesca

– Luca Pacioli

– Adolf Zeising

– Le Corbusier

– Matila Ghyka

– Scott Robertson i inni.

Znajomość opracowywanych przez nich zasad i reguł przez setki lat stanowiła podstawę nauczania rysunku, a artyści, zarówno Ci renesansowi jak i żyjący w XIX wieku akademicy posługiwali się ogromnym wachlarzem umiejętności technicznych, a mimo to stylistyka każdej z epok jest bardzo różna.

Jeśli jesteś ciekaw jak kształtował się rysunek na przestrzeni epok, to zapraszam do mojego poprzedniego wpisu na temat historii rysunku.

Swoją drogą, Piero della Francesca jako pierwszy artysta zajął się zagadnieniem perspektywy i jej podstaw co zostało przez niego uwiecznione w opracowaniu pt. O perspektywie w malarstwie.

EUKLIDES NAUKA RYSUNKU

Podstawowe prawa geometrii zostały jednak opracowane ponad tysiąc lat wcześniej przez Euklidesa, który w swoim dziele Elementy zawarł podstawowe zagadnienia geometryczne, stosowane w dziełach artystycznych. Jako pierwszy omówił tzw. złoty podział,  (łac. sectio aurea), czy inaczej podział harmonicznyzłota proporcja, lub boska proporcja (łac. divina proportio). Określił ją słowami: „Prosta linia jest podzielona w złoty sposób, gdy stosunek całej linii do większego odcinka jest równy stosunkowi większego do mniejszego”.

Ciało człowieka i jego proporcje również były od czasów starożytnych tematem wielu rozważań i badań, które do dziś pozwalają nam  zrozumieć jakie zależności w długościach i wysokościach występują w sylwetce postaci. Poliklet, owiany wielką sławą grecki rzeźbiarz, w swoim dziele Kanon (który niestety nie przetrwał do naszych czasów), zawarł teorię proporcji ludzkiego ciała, a jej główne założenia opierają się na trzech zasadach:

– Wysokość głowy mieści się w wysokości ciała człowieka 8 razy;

– Długość dłoni mieści się w wysokości ciała człowieka 10 razy;

– Długość stopy mieści się w wysokości ciała człowieka 6 razy

KANON POLIKLETA NAUKA RYSUNKU

CZY WYBITNI ARTYŚCI UCZYLI SIĘ RYSOWAĆ?

A my, zatrzymajmy się tu na etapie dygresji nad powyższymi zasadami. Nie sposób przecież omówić w skrócie, wszelkie wybitne dzieła i ich twórców, jednak z całego serca polecam szerzej zainteresować się tymi zagadnieniami, które na zawsze zapisały się w kartach historii.

Jak widzicie istnieją różne reguły, a przytoczone tu przeze mnie to tylko ich niewielka, choć myślę bardzo ważna część. W swoich pracach możecie korzystać z nich w dowolny sposób zaczynając od wyznaczania przestrzeni metodą słupów telegraficznych, kończąc na środku Fidiasza. Pytanie jednak czy zawsze i wszędzie potrzebujemy tworzyć według tych zasad…

Tego typu zasady mają pomagać. One nie karzą mierzyć każdego milimetra, i skupiać całej uwagi na matematycznym opracowywaniu swojej pracy. Jednak dzięki temu możesz stworzyć satysfakcjonujący rysunek bez proszenia o radę w jego poprawie.

Sam Phil Metzger twierdził, że “Perspektywa nie jest celem samym w sobie. Stosowana zbyt rygorystycznie może stłumić artystyczną ekspresję dzieła”. Ale dodaje też, że “Nie chodzi o to, że perspektywa jest czymś złym. Może być też porzucona w imię podążania intuicji”. Pewnie prawda leży (jak prawie zawsze) gdzieś pośrodku – warto znać zasady, ale trzeba też ufać podczas tworzenia własnym przeczuciom. A perspektywa (czy rysowanie brył) może pomóc uzyskać wrażenie głębi. Jednak jest jeden problem.

Wiele osób uważa, że woli rysować czy malować nie znając żadnych praw i reguł. I oczywiście nie ma kłopotu, jeśli ktoś świadomie tworzy swoje dzieła bez skupiania się na pewnych zależnościach. Artysta tworzący dzieła abstrakcyjne, w zupełnie inny sposób wyraża siebie i nie ma w tym nic złego. Ale zwróćmy uwagę, że historia pokazuje, jak wielu wybitnych artystów tworzących w nazwijmy to nierealnych, czy abstrakcyjnych nurtach, swoje pierwsze kroki stawiało właśnie w oparciu o naukę pewnych podstawowych pojęć i technik. Można tu przytoczyć choćby postać jaką był Pablo Picasso. Artysta ten żyjący na przełomie wieku XIX oraz XX nie od samego początku rysował i malował w stylu kubizmu. Jego początkowe prace powstawały w stylu akademickim, czyli takim w jaki kształciły niemal wszystkie szkoły artystyczne (dopiero początek XX wieku zaczął wprowadzać awangardę). Dopiero pod wpływem twórczości Paula Cezanne’a zaczął malować w charakterystycznym dla siebie stylu, tworząc na swoich płótnach zniekształcone i kanciaste sylwetki.

PICASSO NAUKA NAUKA RYSUNKU

PŁASZCZYZNA OBRAZU

Z drugiej strony mamy postać Vincenta Van Gogha, który nie kształcił się artystycznie i był samoukiem. Nawet on nie uniknął pomagania sobie podczas malowania i rysowania. Korzystał np. z zasad wykorzystywanych już w renesansie przez Leona Battistę Albertiego, Leonarda da Vinci oraz Albrechta Durera – i na podstawie ich doświadczeń stworzył prostokątną ramę, do której przymocował metalowe linki lub rurki po przekątnych oraz dodał linię pionową i poziomą przechodzącą przez środek tej płaszczyzny. Na swoim płótnie lub kartce również tworzył takie linie. Tym oto sposobem patrząc przez drewniano-metalowy wizjer mógł kopiować rzeczywistość, którą miał przed oczami.

W dzisiejszych czasach naszą pomocą są z całą pewnością zdjęcia. To chyba podstawowe medium do nauki rysowania i malowania. Pozwolę sobie trochę je głębiej omówić, ponieważ posiada ono swoje wady i zalety.

Kopiowanie rzeczywistości chyba nigdy nie było prostsze. Rozwój kinematografii spowodował, że malowanie portretów nie było już konieczne, mało tego, możemy zauważyć ogromny spadek twórczości realistycznej, która zwyczajnie okazała się być coraz mniej potrzebna. 

W obecnych czasach często widać reprodukcje zdjęć fotograficznych. Na pewno nie można odmówić takiemu sposobowi rysowania braku oddania faktury. Analiza zmarszczek, kształtów, krzywizn, świateł i cieni na pewno jest ułatwiona, ponieważ wszystko możemy sprawdzić, zmierzyć i skorygować. Lecz takie rysowanie zabiera jedną ważną rzecz – zauważenie głębi i planów. Zdjęcie jest płaszczyzną dwuwymiarową, taką jak kartka papieru czy płótno. Oznacza to tyle, że niestety spłaszcza rzeczywistość i nie widać już odległości między obiektami i ich relacji. Możemy się ich tylko domyślać. Jeżeli ktoś nie do końca rozumie o co chodzi to spójrz proszę na jakieś zdjęcie. Oceń teraz z precyzją w jakiej odległości są od siebie różne elementy? Czy są oddalone o metr, dwa? A może dziesięć? I to jest główny problem kopiowania zdjęć. Nie wspominając o braku świadomości obłości i objętości obiektów.

Gdybyś chciał nauczyć się rysować w sposób realistyczny to zapraszam do kontaktu i zajęć indywidualnych.

METODA SIATKI NAUKA RYSUNKU

METODY NAUKI RYSUNKU

Nawiązując do takiego rysowania warto przytoczyć zasadę rysowania za pomocą siatki, która stosowana była od setek lat i którą przytoczyłam na podstawie metody Van Gogh’a, jednak jest nieco zmienioną jej wersją. Przy jej pomocy jednak stosuje się siatkę kwadratów lub prostokątów. W tej technice rysuje się na swojej kartce takiej samej proporcji prostokąty jak na zdjęciu (można rysować na wydrukowanym lub dodać linie w aplikacji np. Drawing Grid Maker). Teraz wystarczy, że skopiujesz każdy kwadrat na kartce. Ta metoda na pewno jest przydatna podczas rysowania trudnych i nietypowych tematów lub kłopotliwych skrótów perspektywicznych. Warto zaznaczyć, że bardzo często ta metoda  jest stosowana również przez kopistów, którzy mogą uzyskać w ten sposób  całkiem dokładnie odwzorowany zarys kopiowanej kompozycji malarskiej. Metoda ta nie powinna być jednak używana nagminnie i lepiej nie posługiwać się nią cały czas, bo może to wówczas spowodować „płaskość” w naszych pracach.

Rozwinięciem tej metody, która moim zdaniem jest o wiele lepsza, ponieważ możemy jej używać w rysowaniu otaczających nas obiektów, jest metoda plastikowej płaszczyzny obrazu. Najpierw na płytce pleksi rysujemy permanentnym markerem pionową oraz poziomą linię przez środek, a następnie trzymając nieruchomo rękę z tą płytką zaczynamy obrysowywać interesujący nas przedmiot markerem ścieralnym. Przy tym ćwiczeniu warto zamknąć jedno oko.

Kolejnym przykładem nauki rysunku jest rysowanie z rysunków. Już samo to zdanie brzmi jak masło maślane 😊 Taki rysunek nie dość, że jest już odzwierciedleniem przestrzeni trójwymiarowej na płaszczyźnie 2D, to dodatkowo jest zniekształcony przez artystę, który go tworzył. I jeżeli takie rysowanie ma być ćwiczeniem etapów wykonywania dzieła lub ma ćwiczyć warsztat światłocieniowy – to jest to bardzo dobry sposób na naukę. Najwybitniejsi artyści uczyli się właśnie w ten sposób. Jednak trzeba zaznaczyć, że jest to uczenie się wizji jednej osoby. To nie jest Twoja osobista wizja, tylko kogoś innego. Potraktujmy ją więc jako ćwiczenie, eksperyment, próbę, która pomoże nam znaleźć swój własny niepowtarzalny styl.

Najlepiej jest się uczyć rysując z natury. Postawić sobie proste przedmioty i próbować przenieść ich kształt na papier. Potem dodać delikatnie kontury światła i cienia. A na samym końcu światłocień. Tylko tyle, i aż tyle. Rzeczywistość weryfikuje i to rzeczywistość pokazuje jak współdziałają na siebie obiekty. Podstawy rysunku mogą być przydatną wskazówką w tworzeniu bardziej skomplikowanych dzieł. Jeśli chciałbyś nauczyć się rysować realistycznie, to jak najbardziej zachęcam do nauczenia się zasad perspektywy.

Jeśli jesteś ciekaw jak tworzę realistyczne rysunki to zapraszam do obejrzenia galerii!

PŁASZCZYZNA OBRAZU NAUKA RYSUNKU

PODSUMOWANIE - CZY NAUKA RYSUNKU MA SENS?

Stworzyłam internetowy kurs rysunku, dzięki któremu zrozumiesz podstawy i zasady rządzące w świecie artystów!

Rozumiem, że nie każdy może się ze mną zgodzić, ponieważ co osoba to inny pogląd. Szanuję to 😉 Pamiętaj jednak, że znajomość tych zasad może przyjść na ratunek w momencie, kiedy nie masz pojęcia czemu Twój rysunek lub obraz źle wyglądają. Możliwości jest wtedy kilka, albo:

– Proporcje są źle wyznaczone

– Perspektywa się nie zgadza

– Światłocień nie uwzględnia kontrastu lub odbić

lub inne rzeczy zaburzają Twoją pracę (być może kompozycja, użycie za dużej ilości materiałów czy rysunek jest za ciemny).

W związku z tym, uważam że techniczne podstawy rysunku powinny być choćby w pewnym stopniu znane każdemu z twórców, zarówno tym początkującym jak i profesjonalnym. Dla osób, które dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w działalności artystycznej te umiejętności mogą być kluczowe i pozwalają na szlifowanie swojego warsztatu. Moim zdaniem mogą torować drogę dla dalszego konstruowania swoich dzieł wedle indywidualnych potrzeb i wizji, i wcale nie muszą ograniczać, nawet artystów tworzących w duchu abstrakcji. Traktujmy więc te zasady jak jedno z naszych narzędzi, którymi się posługujemy w trakcie tworzenia, i wykorzystujmy je kiedy jest nam ono zwyczajnie potrzebne. Wraz z własnym twórczym rozwojem, niezależnie w którą stronę i styl on się przekształci, ta wiedza i świadomość własnych zdolności z pewnością pozwoli nam na pewniejsze i sprawniejsze przemieszczanie się w sferze twórczej.

Taką dawkę wiedzy możesz znaleźć na moim kanale YouTube, gdzie pokazuję różne prawa perspektywy i zagadnienia ujęte w prosty sposób. Po prostu uczę jak rysować! Gorąco zapraszam do obejrzenia ostatniego materiału wideo, gdzie szerzej omawiam tematykę nauki rysunku 🙂

Autorzy wpisu: Maja Klimza-Pęsyk oraz Marlena Sztamborska

 

Posted on 2 komentarze

HISTORIA RYSUNKU – KRÓTKI PRZEWODNIK

HISTORIA RYSUNKU - KRÓTKI PRZEWODNIK

Rysunek chyba od zawsze był traktowany jako podstawa tworzenia dzieła sztuki, jako jego element fundamentalny. Dzięki niemu artysta ma możliwość planowania, komponowania, aranżowania dzieła sztuki. Rysunek jednak to nie tylko szkic czy studium, jest również autonomiczną dziedziną plastyczną, stawianą na równi z malarstwem czy rzeźbą. Jednak nie zawsze tak było.

Rysunek w prehistorii

Grupa na Facebook’u RYSUJ, MALUJ – DOŁĄCZ!

Historia rysunku, jak i malarstwa sięga dalej niż historia pisma. Najstarsze zachowane wykreślane wizerunki mają ok 73 tysięcy lat, dla porównania – pismo klinowe, zaliczane do jednego z najstarszych, pochodzi mniej więcej z 3500 lat p. n.e. Rysunek stanowił więc podstawę komunikacji pisanej zanim świadome pismo powstało. Można więc z łatwością oszacować jak wiele dziesiątek lat ludzkość komunikowała się ze sobą jedynie za pomocą sztuki.

 Mimo to nie powinniśmy traktować tego czasu i tej twórczości jedynie jako łącznika między ludźmi. Sztuka ta przejawia przecież wiele motywów magicznych, wynikających z duchowości i wrażliwości człowieka. Pierwsi artyści kojarzeni są najczęściej z malarstwem jaskiniowym i wspaniałymi scenami polowań czy wizerunkami zwierząt. Przedstawienia te w nieskomplikowany sposób komentowały otaczające człowieka zdarzenia, ale nierzadko w swojej prostocie ukazywały bardzo celne oko i wprawną rękę twórcy dzieła. 

Pradawni artyści posługiwali się naturalnymi surowcami takimi jak ochra czy węgiel, a nawet ludzka krew. Ochra jest naturalnym pigmentem ziemnym występującym w szerokiej gamie barwnej – od czerwieni do żółcieni, a nawet fioletu, co uzależnione jest od ilości tlenku żelaza lub hematytu, które wpływają na jej stopień zabarwienia. Rysunki tworzono palcami, patykami, lub wydmuchiwano pigment przez wydrążone kawałki kości, tworzono również petroglify – czyli rysunki ryte w skale. Był to czas kiedy nie posługiwano się jeszcze papierem, a korzystano jedynie z podłoży ze skały, kamienia, bądź surowców drzewnych, które z wiadomych przyczyn, raczej nie mogły się zachować.

Rysunek w Starożytnym Egipcie

Stosowany w starożytnym Egipcie papirus produkowany był od ok 3 tysiąclecia p.n.e. i z czasem został wyparty przez pergamin, co miało miejsce dopiero w granicach II w.n.e. Rysunek w starożytnym Egipcie zdaje się być bardziej prymitywny. Wykorzystywano proste czytelne formy, które jasno komunikowały odbiorcy daną historię. w tym celu używano tzw. perspektywy pasmowej, ustawiając poszczególne znaki i symbole obok siebie. Stosowano również proste zabiegi, takie jak nadnaturalne powiększanie poszczególnych figur o szczególnym znaczeniu (faraon) i zmniejszaniu tych, których wartość społeczna uznawana była za niewielką (niewolnicy). Wszystko to jednak nie stanowiło w danym czasie sztuki samej w sobie, a służyło celom komunikacyjnym, zastępując klasyczne pismo.

Sztuka rysowania w innych kulturach starożytnych traktowana była również nieco po macoszemu, co nie oznacza, że się nim nie posługiwano. Stanowiła ona raczej rzemieślniczy, przygotowawczy element pracy twórczej, służący powstaniu większego, bardziej złożonego dzieła.

Rysunek w Chinach

Warto wspomnieć o tym jak wyglądała historia rysunku w kulturze Chin, bo bardzo różniła się od tej, która występowała na terenach Europy. Tam ze względów dostępności innych materiałów jak i ze względów czysto kulturowych artyści tworzyli w zupełnie odmiennym charakterze, a rysunek miał dużo większe znaczenie

Najstarsze zachowane do dziś dzieła rysowane i malowane powstały na papierze i jedwabiu, które były wyrobami pochówkowymi o ponad 2000-letniej historii. Z czasem podłożem stał się również papier, który należał do wynalazków właśnie tamtej kultury. Dzieła rysunkowo – malarskie tworzono zarówno mineralnymi barwnikami, jak i atramentem. Te tworzone drugą z technik, są najczęściej dziełami na granicy wielu sztuk – sztuki plastycznej i literackiej. Cechuje je dość minimalistyczne, proste i zręczne, ale jednocześnie bardzo czytelne przedstawianie natury. Obrazy te powinny w założeniu szybkimi pociągnięciami pędzla przekazywać duchowe wrażenie, zamiast skupiać się na realizmie. Nietrudno więc dostrzec jak bardzo pojmowanie i tworzenie tamtejszej sztuki odbiegało od tego co działo się w rozwijającej się równolegle kulturze Europejskiej.

Należy też wspomnieć o tym, że Chińska praktyka kaligrafii również stanowi doskonały przykład rysowania pędzlem lub piórem. Celowo mówię o rysowaniu, bo jest to przecież forma kreatywnego posługiwania się znakiem. Kaligrafia rozwinęła się najbardziej ok II-III wieku n.e. W odróżnieniu od kaligrafii znanej w Europie nie była wyłącznie sztuką dekoracyjną i sztuką pięknego pisma, ale miała status samodzielnej sztuki, której wytwory były wysoko cenione, oprawiane jak obrazy i kolekcjonowane. 

W Europie natomiast w okresie średniowiecza, w klasztorach powstawały niezwykłe rękopisy, pełne zdobień i ornamentów, ale i licznych przedstawień rysowanych i malowanych. Niestety w tym czasie rysunek traktowany był jedynie jako ćwiczenie, szkic, studium do tworzenia dalszego dzieła i nikt nie traktował go jako dzieła autonomicznego. W związku z tym nie traktowano go również za coś wartego zachowania dla przyszłości.

Renesans

W okresie renesansu rysunek zaczął nabierać znaczenia. Ciągle stanowił raczej element poprzedzający właściwe dzieło, jednak młodzi artyści zanim mogli nauczyć się malarstwa, musieli opanować umiejętności rysunku do perfekcji. To już duży przełom. W tym czasie również zaczęto rysować pierwsze postacie na żywo, z modela, dzięki czemu postacie zyskały dużo więcej realizmu. Z tego okresu również zachowało się dużo więcej dzieł rysunkowych, między innymi wybitne rysunki Michała Anioła, Leonarda da Vinci, Hansa Memlinga, Albrechta Durera i wielu innych. Dzieła te stanowiły wówczas szkice przygotowawcze, jednak dziś podziwiamy je już na równi z finalnymi dziełami malarskimi

Zwróćcie również uwagę na fakt, jak wielu artystów doby renesansu moglibyśmy tu teraz przytoczyć. W minionej epoce średniowiecza, artysta był najczęściej traktowany jako anonimowy rzemieślnik. Oczywiście znamy wiele wyjątków, ale mówimy tu o ogólnym podejściu nie tylko do samego artysty, ale i samej sztuki. To renesans pozwolił artystom rozwinąć skrzydła i zyskać należyty szacunek.

Jeśli chodzi o techniki rysunkowe to w renesansie podstawowym podłożem rysunkowym stał się papier, który z Chin przybył do Europy dopiero w okolicy XIII wieku. Jego produkcja była o wiele prostsza niż dotychczasowe produkowanie pergaminu. Około 1500 roku wynaleziono również grafit, który szybko zaadaptowano w sztukach plastycznych. Istniały jednak inne, mniej typowe i popularne obecnie techniki rysunkowe min. flamandzcy artyści w XV wieku często rysowali np. kawałkiem metalu (najczęściej srebrem, ale wykorzystywano też złoto lub miedź) na papierze zagruntowanym gesso, co pozwalało im uzyskiwać bardzo precyzyjne, cienkie linie. Stosowano również kredę, która pozwalała rozświetlać najmocniejsze punkty rysunku. Ten zabieg był bardzo popularny w XV wieku we Francji, ale zaadaptował się również w innych regionach Europy.

Na ten okres przypada również powstanie pierwszych ołówków, które są tak chętnie używane do dziś. Pierwsze z nich wykonane zostały z pałeczek drewna jałowca z umieszczonym wewnątrz patykiem grafitowym. Ten wynalazek przypisuje się włoskiemu małżeństwu Bernacotti. Wcześniej grafit owijano sznurkiem lub kożuchem po to by grafit się nie połamał, a artysta zachował czyste dłonie. Z ciekawostek – nazwa „ołówek” wzięła się od tego, że ludzie myśleli, że są w nim zawarte związki ołowiu (w rzeczywistości jest to glina z proszkiem grafitowym, w zależności od proporcji składników uzyskujemy określoną twardość ołówka).

Barok i rokoko

W okresie baroku sztuka stała się bardziej przesadzona, dramatyczna i monumentalna. Dlatego rysunek stał się bardziej swobodny i dynamiczny, co pozwalało przedstawiać sceny o większym ładunku emocjonalnym. Świetnym i chyba najbardziej klasycznym przykładem będzie tu sztuka Rembrandta czy Rubensa. Oboje chętnie posługiwali się szybkim rysunkiem wykonywanym tuszem na papierze, co dawało im energetyczne i pełne dynamizmu wizerunki. 

Historia rysunku w okresie rokoko była zdominowana przez kulturę i estetykę wyniesioną z francuskiego dworu. Sztuka ta była nieco wesoła i niepoważna, ale stawiała na bogaty i luksusowy efekt. Rysunki tego czasu były bardzo delikatne i miękkie, w porównaniu do ekspresyjnego i ciężkiego baroku. Bardzo chętnie posługiwano się pastelami, które dodawały lekkości w ówczesnych trendach estetycznych.

XIX i XX wiek

XIX i XX wiek to okres kiedy na rynku mamy już wiele produktów artystycznych produkowanych przemysłowo. Materiały plastyczne stały się łatwiej dostępne, a masowa produkcja ołówków, spowodowała, że stały się najczęściej wybieranym medium rysunkowym. W tym czasie sztuka również zaczyna iść wieloma torami, choć jeszcze z początkiem XIX wieku, króluje tu malarstwo akademickie. Twórcy tego nurtu dopracowali techniki rysunkowe do perfekcji zwracając więcej uwagi na linię i kontur.

Artysta daleki od Akademickiego perfekcjonizmu – Francisco Goya poniekąd zrewolucjonizował podejście do rysunku. Rysował szybko, niedokładnie, ale trafnie uzyskiwał czytelne, satyryczne wizerunki. Tym sposobem Goya tworzył sceny krytykujące życie codzienne i polityczne, a rysunki te były publikowane masowo w formie szkicowników. 

Tak więc rysunek staje się już w tym czasie autonomiczną dziedziną plastyki. To zjawisko nasila również fakt sztuki biegnącej wieloma torami. Widoczny wzrost sztuki impresjonistycznej i coraz większa chęć eksperymentowania, oraz szeroka dostępność różnorodnych mediów plastycznych powoduje, że artyści zaczynają łączyć nowe media, tworząc zupełnie nowe metody i formy przedstawień. Artyści nie dążą już do przedstawiania pewnego rodzaju doskonałości, a raczej koncentrują się na wrażeniu, odczuciu z dzieła płynącego. W związku z tym nierzadko łączą techniki, bawią się materią malarską, a technika wykonania dzieła przestaje mieć tak istotne znaczenie. Zaczyna to sprawiać, że rysunek staje się pełnoprawną dziedziną sztuki.

Pomimo mijających lat, pojawiania się nowych tendencji twórczych, podejście do rysunku utrzymało się i stanowi już w pełni niezależny twór plastyczny. Artysta nie musi traktować go jako fundamentu innego dzieła plastycznego, choć jako fundament techniki i warsztatu artysty już jak najbardziej tak. Obecnie możemy korzystać z niezliczonych mediów jak i podłoży rysunkowych, a także z narzędzi cyfrowych, które nierzadko wypierają tradycyjny warsztat artysty plastyka. Te możliwości dają nam dużą swobodę twórczą i skłaniają do eksperymentów.

Również sam przegląd historii rysunku zachęca do prób sprawdzenia różnych technik i badania właściwości materiałów.

Moje doświadczenia z rysunkiem

Moja historia związana z rysunkiem sięga okresu, kiedy miałam 13 lat. Wtedy to moja mama zapisała mnie do prywatnej szkoły rysunku Domin. Tam też chodziłam wiele lat i uczyłam się nie tylko rysunku ołówkowego ale także ćwiczyłam rysowanie cienkopisami, flamastrami, piórem a potem rozwinęłam się na malarstwo akwarelowe.

Co ciekawe, nigdy nie spodziewałam się, że moja droga zawodowa tak się potoczy – obecnie jestem nauczycielem rysunku, prowadzę swój kanał YouTube oraz inne media społecznościowe. Dzielę się wiedzą i doświadczeniem. A miałam zostać architektem

Jak widać nasza droga może poprowadzić w nieznane i okazuje się, że praca staje się naszą pasją. Dlatego tak bardzo zachęcam osoby w każdym wieku do wypróbowania rzemiosła artystycznego, czy to miałaby być rzeźba czy malarstwo. Nigdy nie wiadomo, czy te umiejętności nie przydadzą się w życiu prywatnym czy zawodowym. Pamiętajmy, że rysunek poprzedza pismo w nauce dzieci, dlatego tak ważne jest pielęgnowanie go i regularne powracanie do tworzenia szkiców oraz innych dzieł plastycznych.

Jeśli interesujesz się sztuką, to zachęcam do przeczytania mojego nowego wpisu o nauce rysunku.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz lub masz marzenie, by narysować jakiś temat – na przykład portret dla bliskiej osoby albo pejzaż – to gorąco zachęcam Cię do obejrzenia mojego ostatniego materiału wideo, na którym opowiadam jak możesz ćwiczyć rysowanie prostych kresek 🙂

Autorzy wpisu: Maja Klimza-Pęsyk oraz Marlena Sztamborska

 

Posted on Leave a comment

WENA

WENA - FAKTY I MITY

Pewnie zawsze zastanawiałeś się czy to prawda, że wystarczy chwycić ołówek czy pędzel w rękę i mając natchnienie stworzyć dzieło swojego życia?

Grupa na Facebook’u RYSUJ, MALUJ – DOŁĄCZ!

Czym dla Ciebie jest wena? Z tym pojęciem miałam styczność między innymi na uczelni, na której studiowałam. Okazało się, że większość koleżanek, które były w grupie twierdziła, że aby coś stworzyć, potrzebują natchnienia, weny. Był to dla mnie dosyć uderzający argument, zakrawający o hipokryzję, zwłaszcza, że większość osób pracowała już jako grafik komputerowy i była zatrudniona w różnych firmach albo pracowała jako wolny strzelec. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego pracując w artystycznym zawodzie, ludzie są w stanie tworzyć zawodowo przez większą część dnia, bez większego przypływu natchnienia, a po pracy, mając już możliwość tworzenia czegoś w pełni indywidualnego, nagle potrzebują weny.

To ciekawy temat, ale też swego rodzaju mit, że artysta żeby stworzyć ciekawe dzieło musi doznać olśnienia, wizji, impulsuby coś stworzyć. Tymczasem doświadczenie pokazuje zupełnie coś innego. Owszem, są osoby, które tworzą coś tylko raz na jakiś czas – każdy ma do tego prawo. Ale tworzy to przekłamane przeświadczenie, że ludzie parający się sztuką tworzą swoje dzieła tylko w chwilach natchnienia. Tak najczęściej nie jest.

Żyjemy teraz w erze social mediów, więc dostęp do informacji jest niezwykle rozszerzony. Wystarczy przejrzeć media niektórych artystów, którzy pokazują, że wcale nie rysują ani nie malują raz na jakiś czas, tylko wręcz codziennie ćwiczą swój warsztat. Chociaż warsztat, a dzieło stworzone w wyniku weny, to trochę dwie różne rzeczy.

Tak naprawdę można połączyć wenę z mitem talentu. Wiele osób uważa, że to jakieś nadzwyczajne zdolności powodują, że ludzie tworzą najlepsze dzieła. Faktem jest, że istnieją artyści, którzy nie ćwiczą swojego warsztatu. Jednak ci, co trenują więcej mają też większe możliwości w oryginalnym użyciu technik, kompozycji czy kolorów. To dlatego, że cały czas odkrywają sztukę.

Jeśli chcesz wiedzieć co sądze o nauce podstaw rysunku to zapraszam do przeczytania mojego nowego wpisu.

Czym jest wena?

Pojęcie weny utożsamiałabym więc bardziej z tymi momentami, w których faktycznie doznajemy swojego rodzaju olśnienia, wizji i jednoczesnego zrywu twórczego, który przyczynia się do realizowania czegoś nowego, czasami nawet przełomowego dla naszych dotychczasowych działań. Czasami takie momenty spływają zupełnie nieoczekiwanie, w środku nocy, czy będąc na spacerze. Nagle do naszej głowy, samoczynnie, niezależnie od nas wpada jakiś genialny plan, który mamy chęć zrealizować jak najszybciej, bo boimy się, że im dłużej z będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie nam ten pomysł uskutecznić. Czujemy ulotność tej chwili. Często jest to wynik jakiejś drobnej myśli, wychwycenia przez nasz mózg czegoś z otoczenia, czegoś co nas bardzo mocno pobudzi, zainspiruje i skłoni do bardziej zaangażowanej pracy, otworzy przed nami jakąś nową furtkę.

O takiej formie natchnienia rozprawiał już Platon, przypisując temu zjawisku bardzo mistyczne znaczenie. Twórczy szał –tzw. furor poeticus – wywoływały wstępujące w psychikę artysty demony, duchy, bądź nawet sami bogowie. Ta teoria choć piękna, nie tłumaczy czym w istocie wena jest i w jaki sposób ona zachodzi. Dlaczego te twórcze zrywy, natężona kreatywność pojawia się tak niespodziewanie, i dlaczego nie jesteśmy w stanie nad tym panować, ani jej wyćwiczyć? W zasadzie, jedyne co możemy zrobić to pogodzić się z irracjonalną naturą weny i starać się wykorzystywać jej przypływy jak najlepiej. Nie oznacza to jednak bezczynnego czekania na te chwile, bo taką drogą daleko nie zajdziemy. Oczywiście jeżeli ktoś tworzy w pełni hobbystycznie, i traktuje swoją twórczość bardziej swobodnie, nie stawiając sobie górnolotnych celów, w takim podejściu nie ma zupełnie nic złego. Inaczej wygląda to w przypadku artystów, dla których tworzenie jest elementem codzienności, pracą zawodową, wtedy czekanie miesiącami na wenę, jest – nie oszukujmy się – podejściem zupełnie nieracjonalnym i jak to się mówi, z takiej mąki chleba nie będzie.

Brak weny czy brak motywacji ?

Dzieląc się z Wami moimi doświadczeniami, często podkreślam, że moja droga twórcza to nie wynik ani tzw. talentu ani działania pod wpływem weny. To po prostu systematyczność i zaangażowanie, bo moje prace raczej nie powstają w momentach większego zrywu, a są wynikiem tego, że sukcesywnie siadam do szkicownika czy płótna i staram się uchwycić jakiś temat najlepiej jak potrafię. Faktycznie, są takie dni kiedy tworzy mi się lepiej lub gorzej. Są dni kiedy coś nie wyjdzie, a innym razem praca będzie fenomenalna. Ale taka passa zdarza się chyba każdemu, niezależnie od tego czym się pasjonuje, czy jaki zawód wykonuje.

Doświadczenie pokazuje, że najważniejsze jest stwarzanie sobie warunków do jak najczęstszego siadania do pracy twórczej. Dzięki temu mamy większą kontrolę nad tym jaki efekt końcowy będziemy chcieli uzyskać. Wena oczywiście jest ważna i nie podważałabym jej istnienia, jednak najczęściej słyszę o niej od osób mało doświadczonych, które łapią za ołówek tylko wtedy kiedy poczują potrzebę postawienia paru kresek.

Z drugiej strony nie wiedząc jak coś stworzyć, jak możesz oczekiwać, że samo natchnienie pokaże Ci tą ścieżkę? To tak nie wygląda. Być może drogą przypadku udało Ci się raz czy dwa coś wykreować, ale na dłuższą metę taka taktyka nie działa.

Wyobraź sobie jak frustrujące jest to, kiedy spływa na Ciebie jakaś wizja, której pomimo wielu prób nie jesteś w stanie zrealizować, bo ograniczeniem okazują się twoje możliwości i umiejętności. To bardzo zniechęca do dalszych poszukiwań, i może spowodować zatrzymanie twojego dalszego rozwoju.

Jeśli chcesz by Twoje prace były jak najlepsze kiedy masz natchnienie, to moja rada jest taka – rysuj, maluj, rzeźb, szyj i rób co tylko chcesz! Jeśli możesz to rób to jak najczęściej.

Zobacz, często osoba będąca na początku swojej drogi w jakiejś dziedzinie, ma pomysł w swojej głowie, chce coś stworzyć ale nie wie do końca jak to zrobić. Próbuje, stara się, ale często nie wychodzi. Dlaczego? Bo najczęściej taka osoba nie wie co ma zrobić, jakie dokładnie kroki wykonać, jakich materiałów użyć, by dany efekt uzyskać. Dlatego ciągłe doskonalenie swoich umiejętności metodą prób i błędów to najlepsze rozwiązanie, by być nie tylko kreatywnym, ale i by tworzyć piękne dzieła.

Nie musisz nastawiać się na to, że Twoja praca raz wyjdzie estetycznie, a innym razem nie. Jeśli będziesz systematycznie podchodził do doskonalenia to gwarantuję Ci, że efekty zaskoczą Cię pozytywnie. W miarę rozwoju zauważysz z jaką łatwością pracujesz w różnych technikach i z różnymi mediami.

To jest warsztat, o którym wspomniałam na początku. Ale wiedza ta pozwoli Ci sprawnie, z lekkością i szybkością kreować własne prace artystyczne.

Jak się zmotywować do systematycznej pracy?

Najlepszą praktyką, żeby doskonalić się jest tzw. Technika Pomodoro. Polega na tym, że ustalasz odgórnie czas pracy na 25 minut i podczas nauki nie robisz absolutnie nic więcej. W tym czasie skupiasz się najmocniej jak możesz na wykonywanym zadaniu. Po tym czasie robisz sobie krótką przerwę, 3-5 minut a następnie znowu nastawiasz czasomierz na 25 minut i wracasz do pracy. Po 4 takich seriach zrób sobie dłuższą przerwę, od 15 do 20 minut i jeśli chcesz wrócić do zadania, to powtarzasz poszczególne kroki na nowo. Ważną informacją jest wyeliminowanie czynników zewnętrznych, które mogą zakłócić pracę. Na ten czas najlepiej wycisz telefon, nie zaglądaj do niego i poczekaj z odpisaniem na wiadomości. Postaraj się także wygaszać wewnętrzne dygresje i wyciszać umysł od rozpraszających myśli. Oczywiście ta metoda nie musi być używana tylko w kontekście artystycznym, możesz tą technikę wykorzystać do nauki na sprawdziany, egzaminy czy doskonalenie innego hobby.

Inną metodą są stopiany. To termin, który stworzył Wojciech Domińczak, szef największej w szkole szkoły rysunku w Polsce. Metoda polega na rysowaniu codziennie przez 15 minut. Inaczej – rysunkowy kwadrans. Warto to stosować razem z tzw. ready deską – jest to przygotowana deska z czystą kartką lub rozpoczętym rysunkiem, która stoi w miejscu, gdzie najczęściej przebywasz. To świetna rada dla osób, które znajdują sobie wymówki od ćwiczeń. Ta kartka wręcz mówi wtedy do Ciebie: „Weź mnie i narysuj coś!” 😊

Mam nadzieję, że tym wpisem zainspirowałam Cię do ciągłego dążenia do celu, do poprawiania zręczności i fachu w ręce (i w głowie!) oraz do zaglądania na mojego bloga. Jak widzisz, to nie predyspozycje kształtują, lecz konsekwencja w działaniu i systematyczność.

Przy okazji chciałam Cię serdecznie zaprosić na mój najnowszy materiał dotyczący rysowania drzewa liściastego.

Co tydzień w poniedziałek o 18.00 publikuję na swoim kanale YouTube wartościowe materiały związane z nauka rysunku i malarstwa. Dlatego koniecznie kliknij przycisk subskrypcji aby być na bieżąco z materiałami!